Truman show

By Cywil

Released on November 2, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Moje wnętrze nie raz wypełnia totalna cisza

Spacerują po mej głowie duchy Iana Curtisa

Bywam jak Robin Williams, wszystko mi zwisa

Na swoim ciele czuje blizny Anthonyego Kiedisa

Gdy walimy w nos, jak Kate Moss, by poczuć moc

Hastlować życie jak Rick Ross

To pozorny sztos, bo jednak wciąż

Nie umiem zapomnieć o tych problemach jak Mike Ross

Ubieram słowa w najlepszy garnitur

A kiedy mówię skąd jestem nigdy nie mówię po cichu

Szczególnie gdy idę miastem w zielonym-czerwono szaliku

Ze śpiewem na ustach już po nie jednym kielichu

Jestem niespełnionym snem Biggiego

Niepokojem bijącym z obrazów Beksińskiego

Taylorem Dardenem lub jego alter ego

W podziemnym kręgu, gdzie szukam siebie samego


[Refren]

Dookoła świat którego wcale nie kumam

Od tylu lat się po nim tułam jak tuman

Oceniany przez ludzi co nic nie mają w rozumach

Co wiedzą o mnie tak wiele, a ja się czuje jak Truman

Dookoła świat którego wcale nie kumam

Od tylu lat się po nim tułam jak tuman

Otaczany przez ludzi co dawno stracili wiarę

I żyją tu jak za kare i chcą się wyrwać jak Truman


[Zwrotka 2]

Ludzie na ulicach wiszą na swych telefonach

Ja czuje się ich zakładnikiem jak Colin Farrell

Emocje uwięzione gdzieś w emotikonach

Ja szukam ich między słowami jak Bill Murray

Kręcę się w kółko coraz szybciej jak Niki Lauda

Z nadzieję, że przez to się kiedyś ze wstydu nie spalę

Wchodzą all-in jak Dominik Panka, choć widać jak na dłoni, że nie wiem co będzie dalej

Czekam na turn, czekam na river, czekam na cud, czekam już tyle i to cierpliwie

Czy to mój mit, czy tylko mam przed życiem tremę jak Freeman i Pitt

Nie fartem do siódemek, jackpot, naiwne wieczne dziecko

Marzyciel jak Depp, przez okno chcę uciekać stąd

Polecieć na K-Pax i nie wracać tu więcej

Bo mam dość tych waszych brudnych gier jak Ender


[Refren]


[Zwrotka 3]

Czasem bywam elokwentny jak Paulo Coelho

Choć nie raz śmieją się z niego Ci absolwenci WSRH

Szlachta nie pracuje dlatego dawno jej nie ma

A mój hajs jakby od dawna grał ze mną w berka

Czasem bywam głupi jak Hank Moody

Czasem się czuje jak w american beauty

Wszystko do dupy więc chyba powinienem się ruszyć

Ale chcę tylko z nią leżeć skąpany w tych płatkach róży

Świat idzie naprzód, ale człowiek się nie zmienia

Lojalność, honor czy ktoś to jeszcze rozkminia

Dla nich to beka jak dyktator Cohena

Wartości idą w zapomnienie jak dyktator Chaplina

Szukam sam siebie w czasoprzestrzeni

Studiuje te książki, filmy z prawdziwą pasją

I tylko myślę, ktoś to kiedyś doceni

Czy dostane co swoje jak Leonardo Di Caprio

Pozory w cenie więc ciężko żyć szczerze

A bycie sobą wydaje się być największą siłą

Więcej niż w Biblii wyczytam w Harrym Potterze

Największą magią jest miłość


[Refren]