[Zwrotka 1]
TMK, Cyga i możesz mówić co chcesz, i możesz mówić co chcesz
Ponoć gram inaczej i przez to są wątpliwości
Czy w ogóle jestem graczem, opowiem coś Ci
Szedłem ulicą jak zawsze przez swoje miasto
Z kacem jak chuj, każdy dźwięk to jakby wrzask, ziom
Znasz to, więc nie wiem po co wnikać dalej
Szedłem tu jedną z alej na miasto stare
Mijał mnie gość, kilka lat starszy, gdzieś przed trzydziestką
Przez moment uważnie patrzył, myślał "czy to jest on?"
Podszedł, spytał czy to ja jestem ziomkiem
Co zna mnie z dwóch płyt i że zwroty daję konkret
Zatrzymaliśmy się obaj, mówił "Tomek, kurwa brachu, nie wiem jak mam Ci dziękować
Żona odeszła z dwójką dzieci kiedyś
Chlałem jak głupi, zamiast dziecku coś kupić wolałem się upić
Teraz trzeźwy z pół roku, wracam z pracy do nich dzisiaj"
Bo usłyszał, jest lepiej, wrócił do życia
[Refren]
I możesz mówić co chcesz, to nie istotne
Jest kilku ludzi, którym udało się podnieść
Nie muszę należeć do sceny, bez spiny
Wolę należeć do jednej wielkiej rodziny z nimi
I możesz mówić co chcesz, to nie istotne
Jest kilku ludzi, którym udało się podnieść
Nie muszę należeć do sceny, bez spiny
Wolę należeć do jednej wielkiej rodziny z nimi
[Zwrotka 2]
Innym razem pisze panna do mnie, że
Zerwała z gościem, bo ten cham ma problem
Z trzymaniem chuja w spodniach, kiedy idzie w melanż
I przez kilka lat jej wmawiał, że to ploty
Nieraz, siedziała sama w domu, "Nie chcę widzieć ludzi"
Układała sobie życie z nim, on lubił burzyć to
Potrzebowała kogoś, kto pomoże wstać jej
I nie wie jak w ogóle wcześniej mogła nie znać mnie
"Magia" leciała u niej często, co dzień
Słuchała "Zaczekaj na mnie" w samochodzie
Kilka tygodni tak jej pomagałem
A w końcu poznała faceta, co traktuje ją wspaniale
Znalazła remedy, życia zna cenę dziś
I chciałaby mi na koncercie się na scenę wbić
I krzyknąć ludziom, że jest lepiej, niech każdy się postara
Po to to robię, nie by być na portalach, nara
[Refren]
I możesz mówić co chcesz, to nie istotne
Jest kilku ludzi, którym udało się podnieść
Nie muszę należeć do sceny, bez spiny
Wolę należeć do jednej wielkiej rodziny z nimi
I możesz mówić co chcesz, to nie istotne
Jest kilku ludzi, którym udało się podnieść
Nie muszę należeć do sceny, bez spiny
Wolę należeć do jednej wielkiej rodziny z nimi