Released on May 31, 2024

Thumbnail

[Zwrotka 1: Młody Zgred]

Próbuję dojść do siebie, którego? Nie wiem menciu

Życie gra ze mną w "Jeden z Dziesięciu"

Sam się wpierdalam w pasy menciu, w pasiak także menciu

Jestem niewolnikiem własnych błędów

Waga ciągle na głowie, se pływam, a w sumie tonę

Chujowo, że już nie jest jak kiedyś, a w sumie to nie

Dobrze, że już nie jest jak kiedyś ziomek

Pierdole się z myślami na okrętkę, mam burdel w głowie

A potem, gadam z raperem on coś tam, że ulica

Że dużo widział, kumpel ma z psami przypał

Ja mówię coś tam wiesz i niby coś tam świta

Ale tak ogólnie toś lamus, pozer i cipa


[Refren: DMG 96]

Siała baba mak, ażeby zebrać alkaloid

W postaci słomy na kompocik, tudzież syrop z kody

Zapada się w dywan tak jak na filmie Trainspotting

By potem przejść na metadonie przez kolejny odwyk


[Zwrotka 2: Koneser]

Chodzę po wodzie, ale czuję się jak na dnie wrak

Jak będę nogą od grobu, odda nerkę za mnie brat

Żebym zrobił detoks, muszą zamknąć mnie na parę lat

W kubku gęsto, ale nie od tego ciężko trawię świat

Kiedyś wołała nas matka na obiad

A teraz klatka na opiat i cała ławka na fobiach

Kolejna łatwa idiotka chce mego palca do środka

Zabiorę kurwa Cię na dno, wchodząc do bagna do końca

Nie ma mnie dla nikogo i tak pewnie usnę z nią

Nienawidzę ludzi, od dzieciaka w sobie tłumie to

Nie znajdziesz mnie no bo odlatuję stąd jak UFO

Co dzień spadam w dół, podwójny kubek, moje

Drugie dno

Recepta na życie to autodestrukcja

Wypierdolę przez Windows albo zamkną mnie kurwa

Lubiła jeść kamień, więc wkładałem Calgon w jej usta

Zapierdala po detoksach ja się z matką jej puszczam


[Refren: DMG 96]

Siała baba mak, ażeby zebrać alkaloid

W postaci słomy na kompocik tudzież syrop z kody

Zapada się w dywan tak jak na filmie Trainspotting

By potem przejść na metadonie przez kolejny odwyk


[Zwrotka 3: Cool P]

Kiedyś mówiłem, że w mieście Kraków ziomale nie walą opiatów

A tu chuj. Boże, ratuj wariatów z mordami zombiaków

Jak możesz jebany bydlaku? Czemu tym karmisz dzieciaków

Strzały złote, loty z dachu (wszystkie baniaki poryte od piachu)

Nie mam w sercu Jezusa, nie wstąpiłem do sekty

I dobrze wiem jak nazywa się zespół, z którym wydaje projekty

Zawsze chodziło o styl, a nie walone sprzęty

Jeszcze przed chwilą byłem dzieciakiem z brakiem perspektyw

Nie chce być cieniem, nie chce być cieniem samego siebie

Chce kochać ziemie, chce kochać Ciebie

Zanim mi znowu odjebie

To raczej pewne wiem, że se przeczę co drugą piosenkę

Daj mi pośpiewać mantry, zanim zacznę karierę country

Wyjadę na wiochę będę miał domek i ogródek warzywny (dziwko)

Rany zamienię w blizny życie jest ciężkie jak nigdy

Ciągle wewnętrzne konflikty, ciągłe gonitwy, bitwy

Tonę i łapie się brzytwy

Ciągle modlitwy, by kurwy mi zbrzydły