Łąka 1

By Coma

On 2005 YU55

Released on October 7, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

I tylko szumi szum

U nas i szum

To nas tak szumi szumu tłum

Na liści strzępkach krząta się

Szelestny szmer, powietrzny chrzest

Zaświecił liśćmi list, o tak

W listowiu swojski świetlny kształt

Pomiędzy krzaki wsnuł się blask

To strzęp księżyca zwisł zza drzew

I strzęp ów świetlny wskazał mi

Gdzie złożyć można ciężki łeb

Roślinność, wilgoć, ściółka, mech

Westchnąłem "ech", zaległem wnet

Polana to spomiędzy drzew

Przyjęła mnie w wszystkości swe

Bym zaległ był, jestestwem wnikł

W kolejnych, wielkich rzeczy bieg

W kolejnych, wielkich rzeczy bieg

W kolejnych, wielkich rzeczy bieg


[Hook]

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?


[Zwrotka 2]

Tutaj się właśnie zaczęło jesienne umieranie

A w nocy wyostrzone jeszcze chłodem i jego zapachem

Niedopowiedzeniami

A blaskiem nikłym

Jak rzekłem

Padłem

Najpierw drobniejsze stworzenia

Zaczęły przychodzić do mnie i prosić bym ich wysłuchał

Bo działo się coś ważnego

Coś co wstrząsnęło polaną

A że mnie zaakceptowano

Na hura wyznaczono naczelnym

Czasu było mało na dyskusję

Stworzeniem tutaj

Zewsząd na polanie

Począł ruch przyjemny formować większy się


[Hook]

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?


[Zwrotka 3]

Biedronki, pasikoniki, dżdżownice i kret kosmaty

Porady, narady, huczna

Nocna uczta wilgotna (No one can tell me what the fuck)

A liście pachniały i gniły bez echa, bez szlochu (Is going on)

Ot jesień, ot pełnia księżyca

Podsumowanie zysków i strat

Oto się mniejsze chłopaki tarabanią

Pod stopy, dłonie

Ja leżę i słucham

Gdy śpiewać zaczęła do ucha królowa biedronek

Ładna


[Zwrotka 4]

Na na na, nabawisz się pan skrzepu

Na na na, na na na z tym ciśnieniem

Na na na, nabawisz się pan skrzepu

Na istnienie, je, je je je

Z tym ciśnieniem na istnienie za wszelką cenę

Skrzep

Rozluźnij się pan, nie bądź kiep

Zanim ci eksploduje łeb

Z tym ciśnieniem na istnienie za wszelką cenę

Skrzep

O rozluźnij się pan, nie bądź kiep

Zanim ci eksploduje łeb

Życzenia zbożne, życzenia grzeczne

Z ust bożej krówki

Jej mówię, że dziękuję

O więcej nie pytam, nie proszę

Biorę głęboki wdech i jakby rozjaśniło się wokół


[Hook]

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?


[Zwrotka 5]

Biedronka, hihi, jeszcze całusa przesyła

Czuję jak można z naturą blisko

I we mnie zaczyna osad jakiś krystalizować się

Wytrącać (No one can tell me what the fuck)

Ta sól bytów, kryształek gruszki i myślę (Is going on)

Gdy myśl urwała się sama

Bo westchnąłem jak po długim łkaniu

I utkwiłem z tym szlochem

W jakiejś kolejnej (No one can tell me what the fuck)

Choć jaśniejszej trochę ramie czasu

Wyświecone pod nosem, wytarłszy rękawem

W oczko powierciwszy piąstką

Skoncentrowałem się na to

Co wrona miała (No one can tell me what the fuck)

Rzadki okaz

Do powiedzenia o wronach

Nie była oswojona (Is going on)

Narwana i skoczna

Wrona nie w bawełnę, nie przez bibułę

Ale wali wrona wprost

Heh, one, two, three

K(r)atastrofalny stan

Sakramencko karygodne to

Nie wykaraskasz się pan

Karmić się taką karmą?

Krwawica zaleje

Karwa mać

Odkratuj pan sobie widok na świat

Kurwa mać


[Hook]

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?

Whatcha, ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?


[Zwrotka 6]

Dziękuję, pięknie się zrobiło

Super się poczułem

Pojaśniało za drugim wdechem, westchnieniem

Jasno jak na zimę w sylwestra

Na każdym śniegu w sylwestra jest to wrażenie jasności

Wiadomo, alkohol, emocje

A toż to dopiero listopad, przed nami miesiąc grudzień

Podchodzi świerszczyk tymczasem na kość zmarznięty i mówi

Świerszczy mi świerszczyk przestrogę

No, niestety świerszczyku nie mogę, masz bardzo złą wymowę

Nie zrozumiałem nic

Zawstydził się i znikł

A łąka w rechot, w ryk

Znaleźli sobie seplena, nie mogę, na pośmiewisko

No wstyd

A swoją drogą "seplen"

Czy to jest właściwe słowo na określenie kogoś

Z niedoskonałą wymową?