Released on July 8, 2011

Thumbnail

[Cuty i schretche: DJ Decks]


[Zwrotka 1: Czapla]

Wszyscy łapy w górę, mamy przecież jedną krew

I gdy światła miasta zgasną pójdziemy razem gdzieś

Gdzie zapanowało dobro, sens nie stres

Każde życie jest bezcenne, lubię wracać do tych miejsc

Dziesięć przykazań - złamałem parę Panie Boże

Reprezentuję siebie wieczorami na dworze

Nie potrafię marzyć o tym, czego nigdy nie widziałem

W sercach wielkopolskie style od dzieciaka katowane

Nie muszę mieć luksusu, gul zazdrosny skacze

Prestiż to szacunek, którym darzą nas słuchacze

Chodzę i marzę, mijając szarych ludzi w mieście

Tylko prawdziwy artysta umie dostrzec własne szczęście

Siła ducha i pokora - cechy które będą z nami

Zawsze podniesiona głowa, bo nie chodzę kanałami

Olewamy zniechęcenie zdobywając nowy yard

Moi ludzie razem ze mną - ruszamy na start


[Zwrotka 2: Krzyk Ulicy]

Zanim odpalisz track, pomyśl dwa razy proszę

Od dziś przyjacielu będę wewnętrznym głosem

Siłę mamy, choć żadni z nas siłacze

Mam spojrzenie na prawdę takie samo jak ty, raczej

Tak jak ty - płynę wpław do brzegu

By stanąć na lądzie i unieść głowę ku niebu

Tak jak ty - szukam miejsc do których potem chcę wracać

Tak jak ty - czasem nienawidzę, nie umiem wybaczać

Idę za głosem serca nie pieniądza

To życie mnie utwierdza bym dalej podążał

To ta energia od ludzi pod sceną

Te kilkadziesiąt minut dam, za hałas dzięki wam

W ręku długopis mam i dbam o prestiż

Jak wpadasz w letarg, to pamiętaj - Collegium nie śpi

We krwi mam ten syf, dzisiaj to czuć brat

Nie przejdziesz nad naszymi głowami nawet na szczudłach, aaj


[Refren: Kroolik Underwood]

Wysoko trzymam głowę i pewnie noszę się

Wraz z moim składem bowiem ustalam co i gdzie

Rozpostarte skrzydła świadczą o tym, że

Pewnie stawiam nogi idąc wszędzie tam gdzie chce


[Zwrotka 3: Ciurex]

To tylko słowa w rytmie rzucone na bit

A nie każdy potrafi te tracki poskładać jak my

Forma zabawy, na jakość kładziony nacisk

Bandany, kaptury baggie, styl własny elegancki

Mamy ludzi od punchy, znamy bragga wyjadaczy

To wystarczy, by nam wybaczyć

Za tych słabych bez maski przebijam fakty

Chwyciłem bakcyl na rapy, co będą miażdżyć jebany plastik

Bez bujanych ziomek, ze spokojem, znam swoje miejsce

Bo nie jest proste utrzymać formę

U ciebie w mieście, u nas w Polsce, pod każdym blokiem

Gdzie robią brudną forsę być zawodowcem

I nie myślę o tej forsie, gdy niosę przesłanie w Polskę

Biją nam piątkę za to ci goście

W gębie z joyem, w ręce z bronkiem biją piątkę

Za charakter, postęp i te riposty ostre


[Zwrotka 4: Shellerini]

Rozpostarte skrzydła, siła i pasja, by w tym wytrwać

Paru starych graczy, WLKP - nasza przystań

W szklankach czysta, w sercach rap jak modlitwa

Ambicja by wyrwać coś od życia, nie stać biernie tu

Puszczam serie słów znów na pętlę

Bo wiem, że ta gra jest w tobie tak, jak jest we mnie, tej

Zawsze wiernie swoim dawnym przekonaniom

Bo co by się nie działo nie jest najważniejsze siano

Bez pozłacanych karoc, nie wodzę za nos

Tu każde słowo ma moc - za co nam biją brawo

Tu naszą siłą wiara, z wiarą stawiamy każdy krok ziom

Przez dwa cztery, siedem, trzy sześć pięć na okrągło

Miejski flowklor, sterty kartek, tusz na palcach

To my - przepalone płuca i przepite gardła

Pomyśl zanim zbluzgasz, tu współgra każdy element

Bo nikt nie udaje kogoś kim nie jest, ej


[Refren: Kroolik Underwood]

Wysoko trzymam głowę i pewnie noszę się

Wraz z moim składem bowiem ustalam co i gdzie

Rozpostarte skrzydła świadczą o tym, że

Pewnie stawiam nogi idąc wszędzie tam gdzie chce