[Intro]

Yeah, yeah

Mic chek-chek

Mic, mic chek-chek

Yeah oho, oho


[Zwrotka]

Gracze chcą bezlitośni być jak mały Omar

Lecz gdy przychodzi do rapu nie chce im się bawić w słowa

Jestem na twoim winklu, twoje bary - słaby towar

Dał suce wejść se na łeb, nic dziwnego, że zwariował

I nie chodzi o kobietę, choć co drugi grajek dziś nawija jak Piotrek Kogucik kręcą plastikowe dupy go

Oglądasz gołe panie w internecie przez pół życia, nic dziwnego, w bani musi siedzieć bardzo duży swąd

Tu trzeba być żołnierzem, to co czujesz średnio pomoże w biznesiе, diabeł chce kawałek twojеj duszy wziąć

Co z tego, że siedzisz na wysokim piętrze? Bo budynek się zawali w dniu gdy Pan Bóg nareszcie obudzi front

W kremowych Timbach na rogu z Pismem jak ze złotym Deaglem

Kundlu, noszę To zawsze z boku

Chcę patrzeć w górę, kiedy czas przyjdzie

Zamiast bardziej poczuć, chcę być bardziej gotów

Jutro nie będzie jak wczoraj i to łamie mi serce każdego poranka, gdy mam witać nowy, piękny dzień

W nocy widziałem potwora, który mi szepcze do ucha gdy próbuję odpocząć, dlatego mam kiepski sen

Podnoszę ręce do Boga: jeśli taka Twoja wola, daj nadzieję i zabierz z głowy mi nareszcie lęk

Przecież od dawna dorosły, ale to tylko pozory, jestem wiecznym dzieciakiem, dlatego za rękę weź


[Outro]

Wieczny bipolar, wczoraj miałem sukces

Dzisiaj od nowa podnoszę się z dna

Nic nowego pod słońcem, a i tak martwię się jutrem

Chyba utkwiło to głęboko w moim DNA

X2