Released on December 4, 2020

Thumbnail

[BartazZ]

Znowu się snuję bulwarami bez pomysłu

Robię uniki przed dzwonkami rowerzystów

Jakoś musi nas pomieścić ten chodnik

A co drugi mi drze japę żebym miejsce robił

Na drugim brzegu Wisły smok i turyści

Pomiędzy nimi przeciskają się tubylcy

Z zaciśniętymi ustami i niedopowiedzianymi kurwami

Która każda sobie ich powrotu życzy

Nawet smok prycha w nich ogniem

A oni tylko robią fotkę

Lecz i tak są obcinani podejrzliwie

Tu się nie macha tu się okiem łypie

Na co się gapię i po co oddycham

Ci łypiący widzą we mnie przeciwnika

Robię uniki od tych pytań

I czekam na odwzajemniony uśmiech dzisiaj mi


[Ref]

Tutaj chyba każdy już do tego przywykł

Tu same byki zważaj by ci nikt zębów nie wybił


[Sergio]

Nie uśmiechaj się do mnie

Bo dziś jestem jak

Listopadową porą

Kleparski park

Przeszukany niestarannie

Przez przygłupich strażników

Zatrzymany na podstawie

Oskarżenia o niewinność

We mnie trzy małe kawki

Bynajmniej nie espresso

To jedyne formy życia

Łypią na gałęzi siedząc

Czasem tylko na ławce

Przysiądzie jegomość

Zapali papierosa

Zważając by mu zębów nie wybił ktoś


[Ref]

Tutaj chyba każdy już do tego przywykł

Tu same byki zważaj by ci nikt zębów nie wybił


[BartazZ]

Szary dym nad miastem barwi mgliste oczy

I zarazem moje płuca wciąż je je je

Ile dni ile szarych nocy minie nim

Szary film zamieni się na kolorowy

Z wiekiem narastają zmarszczki od uśmiechu

One zostaną po uśmiechu został tylko ślad

Nie wiem co myślisz jak tak patrzysz w zamyśleniu

Albo tylko je zmyślasz, no to weź już na mnie nie łyp tak


[Ref]

Tutaj chyba każdy już do tego przywykł

Tu same byki zważaj by ci nikt zębów nie wybił