Dziki wschód

By Chodnikov

On Wielka płyta

Released on April 7, 2022

Thumbnail

(Sergio)

Znowu rano biorę duży łyk otrzeźwienia

Kraniczanki original o smaku kamienia

Eto Polsza, a czeho ty nie paniemajesz?

Druga płyta Chodnikova, w windzie ciągle nikt nas nie poznaje

Wielka płyta, wielka płyta

Pety lecą tu z balkonów, no a zamiast trawnika

Pod blokiem mamy tutaj tylko popiół

Jakiś typ chciał zabić księdza, a ty myślisz, że to Wojtek Sokół

Czytam breaking news z rynsztoku

Kiedyś byliśmy na środku, ale zapisali nas do wschodu

Pozostało nam się tylko gibać, ziomuś

Tak jak Kwachu, co się bujał sztywny koło grobów

Tutaj same byki, ale zębów wybić nie ma komu

Nie ma komu, nie-ma-nie-ma-nie-ma-komu-nizmu (już)

Lecz co drugi to podobno komuch

A miłości ponoć nie ma w tych domach z betonu

Za to są osiedla wyglądające jak stopklatki

I ci na parterze ciągle widzą kratki, nie firanki

W sumie to gitara, bo się urodziłem w ninetiеs

I poprzeczki nie zawieszam sе wysoko jak Duplantis

I nie będę udowadniać, że mam jakiś plan i

Nie przeczę, kiedy mówisz, że tu wódę pije się ze szklanki

I podobno macie piękne koleżanki

A Beenhakker mówił, że opuścić trza drewniane chatki

(Rajka)

Mokry sen malkontenta

Może będzie jeszcze gorzej

To moje wyznanie

Gorzkie żale zawsze w modzie

(BartazZ)

Tutaj albo duchota ciasne osiedla spowija

Albo na chodnikach brudnoszara granita

Bądź slushy, bo na makaronizmy łasi

Tutejsi magnaci są, to znaczy czują się nimi

Bo w większości nadal od prostego chłopa pochodzimy

I mylimy sensy słów jakby nam spalili słowniki

A jest tyle nowych, tempo zmian rośnie jak szalone

I tego na chłopski rozum Google już nie przetłumaczy, ej co jest?

Gubię zasięg w nowych blokach

Reptilianie mnie zmuszają żebym kupił nowego Iphona?

A ściany cienkie tak, że słyszę jak sąsiadka szlocha

Łączymy się online alienując się w schronach

Tu gościnność to duma narodu tego

I najgłośniej to mówiący potem plują na obcego

A po marszu wracają do emigracji

Bo Polacy lubią przejąć nie tylko komentarze

Tu nikt nie odmawia wódki, różańca i komunii

Tutaj albo kochasz albo nienawidzisz Unii

Tu kochają przyczyny, nie patrzą na skutek

Tutaj nie ma strzelanin lecz mogą być rany kłute

Tu gdzie prezydent myli się z biskupem

Tu gdzie na benzynę bulisz za dużo złotówek

Tu gdzie się nie robi tylko kombinuje

Tu się urodziłem, zobaczymy czy tu umrę

(Rajka)

Mokry sen malkontenta

Może będzie jeszcze gorzej

To moje wyznanie

Gorzkie żale zawsze w modzie

Ta kraina przeklęta

Przez nas o każdej dnia porze

W moim pierwszym świecie

Żyje nieszczęśliwa młodzież