(NightFlu)
[Refren]
Wow, yeah-yeah, wow
Biznes to biznes
Nikt go nie zrobi poza mną
Za miłością już nie latam, jestem bardzo smutnym psycho
Zachowuję się jak demon, ale z wyglądu jak anioł
Zaraz ona mi odleci, zawsze ucieka przed prawdą
Chciałem ratować kolegów, wyjebane, tylko chapią
Suki się mną wymieniają, trochę jak jebany kantor
Za dużo o mnie pierdolą i za mało doceniają
Musiałem je poodpulać, bo tworzyły tylko chaos (Chaos)
[Zwrotka]
Wpierdalam płatki, przez nie czuję się trochę lepiej
Nie wpierdalam w żadne beefy, chodzę już z rozjebanym sercem
Nowe problemy na głowie, ale będzie jeszcze więcej
Chce mnie na raz parę suk, ale gdzie były tu wcześniej, yeah
Czy to dla mnie robią hałas?
Nie doceniałem się nigdy w tym gównie, oni wiedzą, że się staram
Nie słyszę nic, yeah, pusta przestrzeń, ha
Gorzka prawda mocno mnie gryzie, jak się nie pogodzę, to wylecę
[Refren]
Biznes to biznes
Nikt go nie zrobi poza mną
Za miłością już nie latam, jestem bardzo smutnym psycho
Zachowuję się jak demon, ale z wyglądu jak anioł
Zaraz ona mi odleci, zawsze ucieka przed prawdą
Chciałem ratować kolegów, wyjebane, tylko chapią
Suki się mną wymieniają, trochę jak jebany kantor
Za dużo o mnie pierdolą i za mało doceniają
Musiałem je poodpulać, bo tworzyły tylko chaos (Chaos, yeah)