Wracam do gry

By Chada

On WGW

Released on May 27, 2011

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wjeżdżam w ten bit i wiesz już co się święci

Jak pierdolony kac, zapadam ci w pamięci

Jakoś się kręci to wszystko dzięki Bogu

Ten fakt z pewnością irytuje moich wrogów

Byle do przodu, mam powód by napisać

Że cała ta wasza krytyka po prostu mi zwisa

Chada powrócił i znów nawija ziomek

To antidotum na te kurestwo za mikrofonem

Nie składam broni, wychodzę w waszą stronę

Najlepszy styl noszę tu dumnie jak koronę

I nie mów, co mam mówić i tak cię nie posłucham

To słownik, w którym nie występuje słowo "skrucha"

Powiedz mi coś, czego nie wiem i zadedykuj ziomkom

Mam wersy pisane dla tych ulic grubą czcionką

Jak nie wiesz, co jest cięte, to wróć do Procederu

Ten syf to kwintesencja mego charakteru


[Refren]

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Nie zawaham się, brat, kiedy przyjdzie się zemścić


[Zwrotka 2]

Mogę zginąć dla idei, zabij mnie za hip-hop

Takim jak ty skurwysynom wychodzę na przeciwko

Gaszę światło nadziei, daję chwilę zwątpienia

Ziomuś wracam do gry, nie mam nic do stracenia

Tu niewiele się zmienia, wciąż to samo na blokach

Gorzka wódka, rozboje, już nie wspomnę o prochach

Patrzę sercem dzieciaku, ciągle idę na skróty

Marny raper dobremu cały czas czyści buty

W przeciwieństwie do ciebie, sam piszę te szesnastki

Lepiej rzuć ten mikrofon i przyklęknij do laski

Pieprzę wasze oklaski, masz tu rap bez skrupułów

Nie pamiętam już dzieciak, jak to jest żyć bez bólu

Nie oszukasz oszusta, pewnie teraz się złościsz

Masz tu syf, który pieprzy wszystkie te uprzejmości

Znów ku twojej rozpaczy jutro wbijam do studia

Nagrać rap, który pewnie znowu z gównem cię zrówna


[Refren]

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Nie zawaham się, brat, kiedy przyjdzie się zemścić


[Zwrotka 3]

Bogaty zasób pochlebstw raczej się nie przyda

Gdy słyszę ten wasz chłam, po prostu chce się rzygać

Te nędzne wersy nie robią tu wrażenia

Bardzo przykro mi, lecz lądujecie w przedział zapomnienia

Co ty możesz o mnie wiedzieć, pieprzę twoje zdanie

Nie ma sprawy, mogę pierwszy podnieść i rzucić kamień

A ty chłopak orientuj i nie zadaj ze szmatą

Której dziecko co tydzień innemu mówi "Tato!"

Ciągle szczerze, dosadnie, a ty znowu bezradny

Włączasz start i już wiesz, że to ta chwila prawdy

Jakie szczyty show biznesu? Nie dla mnie taki pułap

Wciąż pamiętam o zasadach, układach i regułach

Już nie jeden się pogrążył, wbił sobie samobója

Do ilu bramek grasz? No powiedz mi do chuja

Bóg już dawno zdecydował, wciąż żyję i oddycham

I nie ma granic mój szacunek, którym darzę Piha


[Refren]

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści

Wracam do gry, zaklinam się na Boga

Tu nie ma opowieści o drogich samochodach

Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści

Nie zawaham się, brat, kiedy przyjdzie się zemścić