Released on May 20, 2022

Thumbnail

[Refren x2]

Nie ma żadnej genezy

Szukasz dymu to spróbuj go pochłonąć w pełni

Duża plama na wierzchni

Został sam, teraz myśli już tylko o śmierci

Szacunek ponad wszystkim

Odwaga bywa zgubą w tych czasach uwierz mi

Tylko pieniądz jest wierny

Składam ręce w modlitwie by był coraz większy


[Zwrotka]

Trzy paki na stole

Ziomale gonią to dalej, każdy jest demonem

Mam rogi jak diabeł

Muszę się uspokajać marią, żeby studzić głowę

To wszystko jest trudne

Żyjemy w piekle na ziemi więc jak mam przejmować się jutrem

Belzebub mnie chyba opętał

Nie widzę już żadnych złudzeń

Zgadza się tylko kasa

Prawda jest liczona w gramach

Żyjemy jak na wczasach

Dzisiaj tylko [?] i prada

Albo tracksuit nike'a, muszę być szybki

Nie skończę jak Tajwan, w kajdankach

Chyba jestem zbyt ostry, chociaż nie przejmuję mnie szmata

Loco, loco, szalony w mieście jak tarzan

Nie ślepnę od światła

Źrenice wielkie, czerwone, to brata baka

To, co gadasz to bajka

Ja odwiedzam bank sam

Chociaż było nas wielu jak kasta

Każdy na końcu drogi za poległych kasła

Wiesz jak jest sam

Autopilot w głowie jak Tesla

Nie potrzeba niczego na testa

To, co moje jest moje i wjeżdża powoli jak S class

Mam to coś, co tobie potrzeba

Wielkie B, kolejny temat

Wielkie B, Wielkie B


[Refren x2]

Nie ma żadnej genezy

Szukasz dymu to spróbuj go pochłonąć w pełni

Duża plama na wierzchni

Został sam, teraz myśli już tylko o śmierci

Szacunek ponad wszystkim

Odwaga bywa zgubą w tych czasach uwierz mi

Tylko pieniądz jest wierny

Składam ręce w modlitwie by był coraz większy