Dno

By Buffel

Released on May 6, 2018

Thumbnail

[Intro]

Woda w moim kubku, nie tykam żadnych syropów

Ona w moim łóżku pyta o kolejny turnus

Nie potrzebuję twojego towaru mam za dużo na swojej głowie

Jeżeli potrafisz liczyć licz tylko na siebie ziomek


[Refren]

Patrzę w dól i nie widzę siebie na dnie

Patrzę w górę i widzę zielone twarze

Będę nieśmiertelny jak Franklin na setce

I na setkę jestem pewien, że tak będzie

Mali ludzie, duże kroki, zróbcie przejście

Będziesz to wspominać kiedy nas nie będzie

Tu gdzie światło nie pada nawet na cegłę

To z betonowych lasów niesiemy nadzieję


[Wers 1]

Nie mamy granic, sami sobie podkładacie kłody

Ludzie to hieny, patrzą tylko jak mogą zarobić

Nie mamy czasu, zarób forsę albo zdychaj głodny

Dlatego jestem rozdarty na dwa fronty

Dzisiaj gram tylko dla kumpli, dbam o moich kumpli

Kiedyś będę grał dla ludzi, i wyjdę na ludzi

To mi nigdy się nie znudzi, chcę mieć trochę muli

Robię to bo chcę pokazać mamie, że stać mnie na dużo więcej

Ale nie robię tego tylko dla niej, bo chcę dla siebie dużo więcej

Sportowe auta i piękne modelki, to tylko dwa punkty w kolejce

Mam zdrowe podejście do życia

Chwytam je dopóki ma za co, carpe diem

I nie pytaj mnie o więcej, i nie pytaj mnie o resztę

Żyj szybko i umieraj młodo

Te słowa nabrały nowego znaczenia

Chcę umierać złoty nie umierać goły

Dlatego ja ciągle przyspieszam (x2)

Pokaż mi o co ty walczysz, no bo nic nie widzę

Ja mam w swoich planach więcej, ale nie myślę co będzie

Bo dobrze wiem jak to będzie, ucinam dach w moim benzie

Cios karate mów mi Bruce Lee, ustawiam linię jak grudy


[Bridge]

Jestem tak wysoko, że nie widzę żadnej chmury

Szukasz Boga, ale wybierasz drogę na skróty

Na ulicach nie widać promienia światła

Puste głowy, puste dupy, puste serca (x2)


[Refren]

Patrzę w dól i nie widzę siebie na dnie

Patrzę w górę i widzę zielone twarze

Będę nieśmiertelny jak franklin na setce

I na setkę jestem pewien, że tak będzie

Mali ludzie, duże kroki, zróbcie przejście

Będziesz to wspominać kiedy nas nie będzie

Tu gdzie światło nie pada nawet na cegłę

To z betonowych lasów niesiemy nadzieję