Released on February 6, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: Buczer]

Rapery, no siema rapery, co jest do ciężkiej cholery?

Nie kumam waszej bajery, imma motherfuckin bad to the bone, ale zawsze szczery

Nie wyższe sfery a chodniki, bloki, ławki, klatki i brudne dusze które zakrywają dobre marki

Drogie zegarki i te tanie mierzą ten sam czas, a z diabłem taniec gubiąc kroki tańczył każdy z nas

Robiliśmy to co musieliśmy robić żeby przetrwać, kiedy było ciężko, kiedy było lekko lekką ręką płynął pieniądz wiedz to

Ulica dała w kość, dała sos, kilka cenny lekcji - pamiętałem o nich przy pierwszym wjeździe do beczki

Piekary areszt śledczy, wywózka na Mielęcin i nie dałem się złamać nawet gdy CBŚ węszy


[Zwrotka 2: Malik Montana]

Europejski hotel, tam przy Saskiej, 5 rano

Dolce & Gabana made in Milano

Słoma z butów mi wystaje, a z kieszeni siano

Ja latam ze sprzętem sam, a ty chodzisz z obstawą

Mało, ciągle mało, ja chce więcej ile by nie było

3 doba sam ze zwijką, ja przed bryłą

Ja jestem pierdolnięty, schizofrenik, brak empatii

Podaję pałę paląc cali w nowym maserati

Do ust się spuszczam, ona mówi: "Malik, niebo w gębie"

Potem się budzę i czuje wstręt do samego siebie

Jebać kurwy, jebać system, i jebać też ciebie

Jak masz z tym problem

Podejdź, skończ to pierdolenie!