Released on January 18, 2019

Thumbnail

Wódka, skun to definicja Twojego rapu

Inwencja twórcza pozbawiona wyrazu

Nieosiągalne dla wszystkich łaków, bo trafiam do elity

Wolę nie błyszczeć, a pozostać sobą

40kilo żywej masy obok

Mam własną rangę, własną hierarchię

Przestali zwracać uwagę

A co mnie to obchodzi co?

Mogą nawet mieć to w dupie

I tak zrobię co dla mnie słuszne

Nie pomoże mi już nic, na zmianę zdania radzę milcz

Gaszę ich, samobójstwa w baniach mają

Słaba psycha, nieco inny dekalog

Cios dla bliskich, dziwne czucie, mięsień wibruje

I bez łaski, pewność siebie, i to lubię

Odlatuje gdzieś twarz nie znana

Sponiewiera się w klubie szmata

Co za świat?

Dziwne pożądania, dziwniejsze zainteresowania

100 pomysłów na godzinę, dalej nie zdecydowani

Los marnować, zły układ w bani

Aż miło patrzeć jak ten ich promień gaśnie

Gdyby nie iskra, wieżowiec rozwalił by się na marne

W acetonie pływać, zmieniać kolor

Arogancji nie dać się i wrogom

W acetonie pływać, zmieniać kolor

Arogancji nie dać się i wrogom

W acetonie pływać, zmieniać kolor

Arogancji nie dać się i wrogom