Perpetuum Mobile

By B.R.O (POL)

On Next Level 2

Released on February 16, 2015

13K Views

Thumbnail

Perpetuum Mobile

Perpetuum Mobile

Wróciłem

B.R.O na majku

B.R.O na bicie

Skumaj to!

Widzisz, ziom, nie czuję stresu, wpadam żeby zbić piątki

Jestem głodny sukcesu jak jebany wilk z Wall Street

Mówi mi, wilk z Polski, mistrz Polski, dziś odbij!

Ich zwrotki idź potnij, zbyt słodki? Hmm, plotki?

Czego oni tu chcą? Nie wiem, moich wersów tu bądź pewien

Jedni gonią ten sos w gniewie, słowo co wali jak cios: debet

Moje wersy to nie duma chwili

Brudny smog sprawia, że mam czarny język, #suahili

Moja suma styli – ósemka w poziomie, ziomie

Na poziomie rap, na koniec braw i tak ci nie zabronię

Jestem jak goniec, Ty życie weź w dłonie

Albo dzwoń pod 112, jeśli na mnie chcesz donieść

Odniosłem sukces, wiec piszą o mnie na forach

Mógłbym opowiedzieć im o jutrze, byłem tam wczoraj

Idę na torach, ideał olał dziś, w cyber-matołach syf to wyżera pola Powiedz czego ci brak, tak, podpiszemy tu traktat

Machinegun to mój trak, tak! Trrrataktaktaktak!

Wersami robię tą rzeź, popierdolone mam w głowie i wiesz

Chyba za dużo tu biorę na siebie, na niebie widziałem już siebie i krew

Leci tu z miasta ta iskra, zła metka? Wbijam w to

Hejterom hasta la vista, dla fanów ti amo

Życie to bilard, ziom, Ty grasz bez kija, ziom?

Kolejna bila co? Do łuzy wbijam ją!

Bi-biatch, się ni jak, tu latasz na bitach

Elita wywija te zwrotki, jak by-była Biebera na klipach

Selena Gomez, mam cele na koniec

Tak wiele na tronie siedziało już, kto teraz siedzi w koronie?

Tchórz – nie obleciał mnie, nie, znów - masz tu na skinienie

W chuj - dobrych zwrotek ode mnie, puls - bije szybciej, to pewne

Robię bit, potem tekst na tym składam cały

Biorę pasję na dwa baty, mordo, #Adam Małysz

Dakar – Paryż - to nie dla mnie. Gram w WWA

Gadam cały czas o prawdzie, na bruku, taa

Taka ta kultura, moich wersów struktura

Akupunktura, bo wbijam im szpilki aż krzyczą ratunku, aaaa!

Bo pojebany styl co cię martwi. Kiedy zapisuje rymy na kartki

Co to komuna, rymy na kartki? Mordo nie kumasz, hajs nie wystarczy

Ooo, czego warczysz? Okupujesz te przeglądarki?

Przez to marni mają ciarki jak wampir

Wiem to, znam ich, często krew to nakarmi

Nie zabiorę Cię dziewczyno na karmi

Zabiorę cię na party, wiec rób się na barbie

Lubię kiedy tańczysz, lubię kiedy patrzysz

Lubię kiedy walczysz o mnie, wolniej

Weź, oprzytomniej na chwilę, zmierzymy kurz na butach

Jak w Sochi Kamil Stoch; Lecimy kurwa tutaj

Na tej scenie potrzeba mistrza, aktualnie to potrzeba wyższa

Dlatego ziom ja to wykorzystam, bo nie znam większego pojeba niż ja, nie

To nie banicja, choć Bisz na propsie to ekstradycja

Bo wielu chce mnie do piekła wysłać, a dla mnie to raczej do nieba misja

Moje wersy jak muay thai, kiedy łapię majka, oni krzyczą: Graj tak!

Oni krzyczą: High five!

Half pipe, chociaż wbijam się wysoko jak w Alpach

Masakra bronią maszynową, skurwysynu

Pojebane to flow, które Bóg mi tutaj przyniósł

Zmieniam mordo po chwil głos, który zostawia często blizny

Flow hashtag EmilyRose – będą potrzebne egzorcyzmy

O egzorcyzmy wers z ojczyzny leci stale

Złap co to tu mierzy skalę, sprawdź co tu leci dalej

W sieci stale wysyłamy znów sygnał, jestem tutaj – kryształ

Wielu nie chce bym błyszczał

Sekta jak harikrishna. Tworzę na bitach slalom

@browwa, instagram, klikaj follow

Wbić na salon nie chcę, żyć na szaro nie chcę

W klipach mają bezsens, Ci co w rymach kładą wiecznie pusty slogan (pusty slogan). Chuj z tym, zobacz jak się lepi te słowa, epitety, mowa to moja choroba i doba mija

Gra nie wierzę, ja nie wierze w nią i wbijam

Bo nie jest już chyba na siłach

Powstrzymać grę w moich żyłach

Tak wielu mnie ocenia, niewielu mnie docenia

Bez celu, bez wątpienia, to perpetuum pokolenia

Wciąż czuje ciarki najlepsze, gdy łapie majki na setkę

Od białej kartki na wietrze do własnej marki na metce

Zabierasz fanki na backstage, oceniaj muzę

To ją nagrywam mordo, nie sextape

Wersy tych co wiecznie mi chcą w serce wbić

Coś więcej niż nóż. Cóż, bywaj zdrów, skurwysynu mam w rymach tusz

W żyłach puls. W klipach luz, w bitach czuć ten klimat już

Ktoś do bletki już zwija susz, ta muzyka to siła słów

Siedem płyt za mną. Najlepsze przede mną

W ciemno mogę to obstawiać

Na pewno wiem kto dotrzyma mi tempo: nikt!

Kiedy kończy się ten film, pojawią się napisy

Jak skończy się ten bit, usiądę do klawiszy

Wiesz, nie ma tego złego co nie wyszło na dobre

A progres to problem tych, co mają obłęd w oczach

Ja dalej trzymam formę i popatrz, że chyba to muszę kochać

Skoro nadal kładę wokal na bity

Niesamowite to jak machinegun, next level to mój rytm życia, mój styl bycia

Mój rym słychać, w mój bit wnika, ten plik klikaj, bo jestem dziwny

Jestem inny i noszę blizny, pokonałem schody

Lubię zgrabne tyłki, a polskie cycki cenie bardziej niż austriackie brody

Oni chyba wiedzą kiedy wjeżdżam

Oni chyba wierzą, żebym przestał

Nie wiem co to presja, nie wiem co to przegrać

Nie wiem co to, ale ty próbujesz mnie potępiać

Wiesz jak jest to wejdź w zakręt i bierz żagle i płyń z wiatrem

Mam kwit – zgadłeś, wiec dam prawdę Ci

Dziś już nie chce nic, dopóki pragnę żyć

Znam swoje wady, i choć noszę w sobie piętno w tym wypadku grę uważam za zamkniętą

Next level 2

Tekst - Rap Genius Polska