Released on January 24, 2023

Thumbnail

[Zwrotka 1: Miklak]

Pociągam łyk z piersiówki domowej nalewki

Choć zmieniło się wszystko to wolę być trzeźwy

Biorę głęboki wdech inhalując porcję dymu

Ulubione jest to nadal, lecz przystało być rutyną

Mam klucz uniwersalny, to jest perspektywa

Patrzę z góry na te miejsca, w których już nie bywam

Miałem azyl w Tartarze wynająłem pokój w piekle

Teraz te miejsca się kurzą, a ja cieszę się niezmiernie

Wiele lat mi zajęło, żeby spojrzeć przez ten pryzmat

Że nie liczy się cel, tylko pokonany dystans

Podarte skoki, nowe blizny i wspomnienia

Rok temu nie wierzyłem, że będę tu gdzie teraz

Wiem gdzie nie chcę wrócić, jak sie powinie noga

Zaciskam zęby kiedy musze się pilnować

Nie zbliżam się do ognia jeśli to nie ja płonę

Moim początkiem był koniec


[Refren x2: Ungula]

Mam pewien problem

Mianowicie często los odpłaca mi się pięknym za nadobne

Tak jak Harden daję stepback

Jak już się robi niebezpiecznie


[Zwrotka 2: Ungula]

Bejbe, to rosyjska ruletka

Zasady pojebane jak artykuły z pudelka

Noszę metaforyczną krew na rękach

Ty kupiłaś se czerwoną szminkę żeby dofitować make up

Błahe zmartwienia żenują mnie jak kiepska puenta

Kurtyna opadła, choć się nie zakończył spektakl

Gram główna rolę, w ręku nabita Beretta

Ma jeden nabój więc jest lekka


[Zwrotka 3: RADOSŁAW]

Znów opuszczam głowę, mimo, że jej nie podnoszę

Puszczam papier w obieg, z rąk do rąk as always

I mimo, że to rutyna, nigdy nie mogę zapomnieć o tym

Co daje mi moja bibi, czuję się wiecznie wygrany, jebie mnie co mówią inni

Na głowie mam złe stany, wtedy ona jest na linii

Czasem pomaga mi towar, ale to daleka droga, którą sam muszę pokonać

Rahhadijskie wypędzanie potwora

Największe moje wartości to miłość no i pokora

Nie możesz tego ogarnąć, zwyczajnie jesteśmy ponad


[Refren x2: Ungula]

Mam pewien problem

Mianowicie często los odpłaca mi się pięknym za nadobne

Tak jak Harden daję stepback

Jak już się robi niebezpiecznie