Released on January 26, 2018

7K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Pierwszy raz był grzeczny piwo, kumple, klatki, skręty

Kumpel wyrżnął się na schodach, bo ten stuff był niezły

Trochę śmiechu było, chociaż prawie stracił zęby

Wtedy kurwa co w tym złego, by tak stać w weekendy?

Panny były inne trochę, gdy ten raz był pierwszy

I się zakładałeś z ziomem, jaki czas wykręcisz

One też nie chciały kochać, też się chciały pieprzyć

I się wymieniałeś z ziomem, jak kartkami cześki

Trochę śmiechu, kiedy pierwszy raz sypali kreski

Kurwa nikt mi nie powiedział, że się dwa dni męczysz

Kurwa nikt mi nie powiedział "pomyśl, zanim skreślisz"

I tak mija rok dziesiąty - nie potrafisz bez nich

Pierwszy raz był średni, wóda kurwa parzy w język

Kumple niosą mnie pod klatkę, matka traci nerwy

Lat szesnaście wstecz - ojciec pod tą klatką traci resztki sił

Tak samo ja, pierwszy raz mówię "wybacz, mamo"


[Refren]

Pierwszy klin, pierwszy grass, które walisz drugi raz

Potem trzeci, czwarty, piąty, bo za bardzo lubisz spaść

Tylko raz... pierwszy raz

Potem będzie tylko drugi i trzeci

Pierwszy klin, pierwszy grass, które walisz drugi raz

Potem trzeci, czwarty, piąty, bo za bardzo lubisz spaść

Kolejny raz.... po bandzie, czasem

Często na przypał ... powinienem bardziej


[Zwrotka 2]

Pierwszy raz był kiepski, dropy nie ma za czym tęsknić

Nie wiem już, czy ja to ja mam kurwa w bani śmietnik

Trochę śmiechu, gdy przewracam się na twarz przy jezdni

I trochę później nie do śmiechu, gdy mnie dławi język

Inne panny były inne, jakby miały inne jazdy

Gdy nie każdy był przy hajsie, no to rucha dziś nie każdy

Pierwsza sztuka idzie w hajsy

Później jeszcze kilka, ale większość w nozdrza i się tańczy

Fete ciągną lapsy, odkąd kumpel przyniósł kokę

Pierwszy raz był świetny, drugi lepszy, trzeci był już okej

Później już przestajesz liczyć, piąty dzień do tyłu chodzę

I nie pamiętam już weekendu bez promilu w sobie

Raz nie pierwszy w nocy zrywam się znów cały mokry

Łapy chodzą tak, że nie utrzymam szklanki wody

Mam dwadzieścia siedem, witam, mi mówili maratończyk

Kilku chciało mi dotrzymać kroku - zara poszli


[Refren]

Pierwszy klin, pierwszy grass, które walisz drugi raz

Potem trzeci, czwarty, piąty, bo za bardzo lubisz spaść

Tylko raz... pierwszy raz

Potem będzie tylko drugi i trzeci

Pierwszy klin, pierwszy grass, które walisz drugi raz

Potem trzeci, czwarty, piąty, bo za bardzo lubisz spaść

Kolejny raz.... po bandzie, czasem

Często na przypał ... powinienem bardziej


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]