Almost Famous

By Bonson

On Znany i Lubiany

Released on May 6, 2016

9K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Bonson]

To żyło, kiedy już robiłem pierwsze misje

Na jednej z brudnych klatek obcinałeś mnie przez wizjer

Takim jak Ty się tu wciskało fetę z tynkiem

Dla swoich zawsze spoko, dla lamusów wręcz przeciwnie

Więc bez ciśnień, biorę bit i kreślę linie

A jak czujesz się na siłach

Proszę bardzo, wejdź - nie wyjdziesz

Brudne sumienia i klasycznie serce zimne

Tusz siedzi za głęboko, by się bać, że się nie przyjmie


[Zwrotka 2: LaikIke1]

Dupy dalej dają dupy tym, co dalej gonią ścierwo

Kiedyś mieli u mnie długi, dziś są famous

Jak nas trzech, nie znajdziesz drugich

Choćbyś miał oczko i szkiełko

I jakbyś mógł coś dorzucić, to byś tu był, kurwa, ze mną

Nie widzę, nie słyszę, nie czuję, znaczy nie ma

I gdzie indziej miałbym w piździe, ale jestem z podziemia

Na swoją obronę mam łokcie i kolana

I uważaj z samosądem, bo trza będzie z nich wstawać


[Zwrotka 3: Bonson]

Na swoją obronę mamy tylko nasze pięści

A te słowa bolą bardziej jak nas, kurwo, chciałeś skreślić

Zawsze pewny jak w tym, zawsze chętny

Pół sceny mam na strzała, taki, kurwa, macie mainstream

Za moim słowem idą hordy wściekłych

I zapijaczonych pysków, stawiam bańkę, kto zwycięży

Ha, odpuść, jak się wolisz prężyć

I uważaj, co pierdolisz, nim Ci ktoś odkroi język


[Zwrotka 4:LaikIke1]

Bloki dalej są jak bloki, rosną tu jak rododendron

Kopy dalej są jak kopy, dążą do luki na wenflon

Ziomy? Są jak ziomy, nigdy nie mają na melanż

A ich żony, jak żony, dzwonią, że znowu ich nie ma

Takim jak Ty nigdy nie wyjaśnię piwnic

I struktury strychniny dość przyjaznej innym

To już było, kiedy brałem pierwszy gram w puchowy kołnierz

Teraz robię o tym rap, masz z tym, kurwa, jakiś problem?


[Zwrotka 5: Bonson]

Najszybsze w mieście mają dziś na piździe kleszcze

I bandziorów w tatuażach, kilku z nich znam z imprez jeszcze

Lokalny diler gdzieś tnie, ktoś przytuli gdzieś mniej

Ktoś dostaje w papę, ktoś gdzieś klnie

Życie się toczy, każdy z nich krok od sławy

Raz w rubryce "nekrologi", inny znów "Poszukiwany"

To moi ludzie, bydło znów się idzie bawić

I się wiezie dobry hip-hop, tak szczeciński wyjebany


[Zwrotka 6: LaikIke1]

Najszybsi w mieście mają dziś wolne reakcje

Kiedyś bałem się bariery, dziś gadam z nimi jak z dziadkiem

Jedyne, co mnie wkurwia, to ten jebany downgrade

Kiedyś umiał to umiał, nie palił głupa przy flaszce

Jebać nową szkołę rapu, nie ma zmiłuj

Zawsze jak chcą mnie na tracku, wolę zrobić krok do tyłu

Tacy jak Ty spierdalali stąd bez spodni

Trza było przyjść, jak się bałeś, nie, jak zacząłeś w to wątpić


[Zwrotka 7: Bonson]

Jak chcesz rzucić z dupy wers, to uważaj zanim wkurwisz

Kiedy wbijamy na ośkę, witasz nas jak starych kumpli

Ha, wódka, seks, dragi, kurwy

I się zastanawiam, czemu wtedy byłem taki smutny

Jak czujesz dym, znaczy jestem w centrum syfu

Te trzy prawe proste wchodzą jak od sześćdziesięciu typów

Stoisz tak obsrany, jakby przyciął kurwo diler

To nie przyszło, jak się bałeś - przyszło, kiedy już zwątpiłeś


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]