Released on 1997

Thumbnail

[Zwrotka 1: Bolec]

Branża, jest wiele różnych branż

Każdy ma swoją, robota to podstawa

Wszystko to branża, robisz co?

Musisz być dobry, trzeba wypaść jak najlepiej

Żeby sprzedać towar, czy to twarz?

Słowo nowe, co byś nie robił

Zdobi cię, co robisz, jak kolegów

Od muzyki są tacy ładni, tacy poprawni

Kiedy słyszę wywiad i widzę wywiad

I czytam go, sam popatrz, dziwna rzecz

Czyści kolesie, grzeczne chłopaki

Nie piją nic, nie palą nic, nie ćpają

Bez draki, bez krzywej gadki

Nawijają, żeby nie podpaść

Wytwórnia patrzy, więc w kubeł mordę

Branża, trzeba cisnąć kit

Taka branża, ładni i składni

Branża, trzeba cisnąć kit

[Zwrotka 2: Aha, Bolec, Aha i Bolec]

Branża pociąga, ja też o tym wiem

Makijaż, światła, platyna

Czy wcisną ci kit, czy przekręcą twój świat

Prosta metoda zakręcania

Patrz z boku, bo ma super profil

Wyżej musi skakać

Kamery oko patrzy, hej, joj

Kilo podkładu na pysk, na ulicy nie pozna nikt

Prawdziwa rzecz znika

Nie wiem, gdzie jest sens

Nie chcę tego, wolę z boku stać, tak, tak (Z boku stać)

Kasa wyrasta, szeleści

A gdy za dużo będą mieć, nie będzie już ciepła, o nie (Nie będzie ciepła)

Łzami uduszą się (Gówniany trick)

Gówniany trick

Nie wchodzę w to


[Zwrotka 3: Bolec]

Jest niewolnikiem wizerunku

Stworzonego przez media

Do którego musi się dostosować

Tak wygodnie, wygodniej niż kreować siebie

A nawet jeśli chciałaby inaczej

Jutro zacznie od nowa

Ubierać i mówić, co każą

Uśmiechać się, bo okażą

A dzieciaki patrzą, kupują nową płytę

I nie kumają, że lala nie jest sobą

Że klasy brak, przeciętna osoba

Właśnie ta, muzyczna randka w ciemno

Od słowa „ściemniać”, nie inaczej

Wszyscy recytują regułki

Telewizja patrzy, karmi się tym masę

I płynie gówno, kukiełki tu, i tam

Jakoś kicha, goni ściemy

Ściema, ściema, ściema, ściema

Ale to nic, to showbiznes

Trzeba przecież cisnąć kit

Taka branża, to nic

Taki teatr, showbiznes

Trzeba przecież cisnąć kit