Released on September 21, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1: Bisz]

Nie wiedział, jak skończyć, jakim ostatnim słowem

Nie rozumiał swojej zbrodni, a czuł się Raskolnikowem

Jak wilk głodny, zziębnięty do kości - są rzucone

Widowni jak psom, a klepsydry dawno obrócone

Wyszedł naprzeciw swoim snom, dziś nie może zasnąć

Na rozmyślaniach trwoni noc, gdy na dworze jasno

Robi się, nie czuje żeby zrobił błąd, Boże, jak to?

Czy nasze losy ustalone są za nas już dawno?

Godzina świtu mija, ptaków głos, przestronny balkon

Hotelowy leżak, krąży bursztyn, gdy obraca szklanką

Na swe codzienne tory powoli znów wraca miasto

Pomarańczem drgają jeszcze światła, ale zaraz gasną

Setki ludzi, setki aut, ruch uliczny trawi

W pierwszej chwili widzi w nim chaotyczny organizm

Lecz zaraz obraz składa mu się w logiczny mechanizm

Dostrzega znaki oczywiste, jak mógł je przegapić?


[Refren: Kay]

Gdy patrzę wstecz, widzę sploty dróg

Choć mylą bieg, wszystkie wiodą tu

Przez ogień i mrok

Gdy patrzę w dół, widzę jak na dłoni

Przyczyny, skutki mojej historii

Lecz widać to stąd


[Zwrotka 2: Bisz]

Między jawą a snem tkwiąc łatwo plątać fakty

A każdy błąd jawi się jak konieczna forma prawdy

Patrzył tępo w telefon, przeglądał kontakty

Gdzie są jego przyjaciele, co? Zadzwonił do matki

Słuchał sygnału, miał wrażenie, że od długich minut

Patrzył przed siebie czując wewnątrz nieodparty przymus

Odległe odbicie w szybie biurowca vis a vis mu

Przywróciło pamięć nagle, a w słuchawce padło - synu?!

Rozłączył się natychmiast, lecz się nie chciał przerwać sygnał

Śpiewały syreny, błyskały syreny, nie miał wyjścia

Widział znaki, czytał znaki, ale nie chciał przyznać

Że zew wysokości to lęk, jaki budzi ziemia z bliska

Deszcz zalewał oczy, w jedno zlewał przegrać/wygrać

I jakby z dołu jakiś głos mu szeptał: "trzeba wybrać"

A on słuchał tego głosu chcąc żyć

Czasem żeby pójść do przodu, trzeba zrobić krok w tył


[Refren: Kay]

Gdy patrzę wstecz, widzę sploty dróg

Choć mylą bieg, wszystkie wiodą tu

Przez ogień i mrok

Gdy patrzę w dół, widzę jak na dłoni

Przyczyny, skutki mojej historii

Lecz widać to stąd