Released on August 23, 2020

6K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wszystko na raz, chociaż to nie One Take

Piszę ciągle - środa, piątek, czwartek

Szedłem po okruszkach, aż dotarłem tutaj

Jasiu chcesz, to ci opowiem bajkę

Niby śmieszne, ale trochę straszne

Zdrowy jestem, ale ciągle kaszle

Jak nie wyjdzie z niczym mi to spiszę życie w komentarzu, gdzieś i z niego zrobię pastę

Forest zrobił mi bit jak chuj

Wjeżdżam sobie na bit jak chuj

Ziomek ma mocny weed jak chuj

A ty chciałbyś kiedyś też być tak cool

Mógłbym wciskać ci kit jak chuj

Styl jest świeży jak TikTOok (uu)

Już za 10,99 twoje życie będzie lepsze, żyj jak król

Może w końcu tu się przydam na coś

Rozkręcam powoli ten swój mały warsztat

Mam wrażliwe serce, które czasem boli

Jebać suki, dziś się skupiam na finansach

Patrzę jak tam YouTube, patrzę jak tam OLiS

Nie miej za złe mi, bo działa cały świat tak

Nie chcę waszych babek, nie wyrośnie nic z nich

Ile byście tam nie ugniatali ciasta

Że on na to, pojebany, czas ma

Robię to dla ziomali, została ziomali garstka

Dalej się trzymamy, nie chwal się znajomościami

Bo raczej nigdzie nie wejdziesz z tymi kolegami Piaska

Wrzucam B-B na mapę, jakbyście nie znali miasta

Wyładowuję się, bo mam daleko do gniazdka

Mogę napisać po suki i przyjdą tu suki

A wciąż mi daleko do hustla


[Bridge]

Nie chcę mi się jakoś ścigać z waflami o ten wizerunek

Nawet kurwa nie wyglądam jak raper i się nie przejmuję

Jeśli kliknąłeś ten numer i ci się spodobał to pięknie dziękuję

Eee, o czym to ja?


[Zwrotka 2]

Aaa, dalej jestem przechujem

I nie muszę udowadniać tego nikomu z baranów

Nie trzeba być Pitagoras, żeby wiedzieć, co jest 5

Ostatnio walnąłem w drzewo, spadło sporo kasztanów

Teraz połowa z nich próbuje napisać tekst

Rzucili się chłopaki na rapsy

Rzucili się chłopaki na scenę

Myślą, że to może robić każdy

I mają trochę racji jak patrzę na scenę

W ogóle słuchałeś se kiedyś rapu?

O czym ci goście pierdolą

Typ wali kokon co piątek po nosie

A mówi dzieciakom, że prawda i honor

I mordę ma tak odklejoną

Bo jeden za dużo wszedł jak na Nostromo

A bity producentowi, to chyba wystukiwał guzem o guza onkolog

Wszyscy chcą być gdzieś na tapecie

Nie u Boga wiecznie za piecem

Nawet nie wiesz co się dzieje na świecie

Stary ci sprawdza to w telegazecie

Jak już wiesz co leci wieczorem

To wiesz też, że ja lecę ciągle

Cały dzień wciskam rzeczy mądre w mały łeb

Ty chcesz tylko kromkę, a ja cały chleb

Zdezynfekuj ręce jak klikniesz to gówno

Chociaż jestem all day fucking fresh

Jeśli nie lubicie nas słuchać to trudno

Chyba macie problem, a my nie

Się nie spodziewali mnie

Zawsze wyskakuję z zaskoczenia

Tak jak z mojej mamy (ee), w sumie z twojej mamy też

I się przy tym bawię nieźle

Miałem szczęście, że komuś tam się chciało mnie podpisać

I mógłbym wam srać sentencję, że keine Grenzen

Że zostawiła mnie ta cipa

Ale jakoś dalej nie chcę, będę wielki, bo to widziałem we śnie

Jak ogarniam życie to przypominam Magdę Gessler

Sypie mi się ekipa, jestem Avengersem

Dajcie wreszcie tego bitu o

O, dzięki ziom przeleję ci za niego trochę pengi, co

A ty jak uważasz, że jest średni

To znaczy kurwa, że chciałem mieć średni, o

Najważniejsze to nie dać się rozbestwić psom

I sukom, joł