Released on June 7, 2013

Thumbnail

[Intro]

Yo, ej

Dokładnie tak, wiesz, raz, raz, ej


[Zwrotka 1]

Jesteśmy tylko metkami, mamy kreskowy kod

Chcesz wiedzieć kim jest ten obok to go skanuj na wzrok

Można nas prać i prasować, chemią faszerować

Lubimy się wybielać i udawać dobry towar

Na półkach wyglądamy tak świeżo

My mamy reklamy dla tych co jeszcze nie wierzą

My, mamy więzienia dla tych co uwierzyć nie chcą

W skrajnych przypadkach mamy elektryczne krzesło

To społeczeństwo jest jak jakiś wilk

Kiedy zacznie cię wkręcać nie zatrzyma go nikt

Kiedy zacznie cię mielić ta banda skurwieli

Zostanie z ciebie tyle, że nie będzie czym dzielić

Słychać strzał, poszli o miejsce w tabeli

W tym świecie gdzie nie odróżnisz elit od meneli

Życia łyknęli i Ameryka, chłopak

Ja leje kielich, trzeba zmyć w końcu ten brokat


[Refren x2]

(Ten głos)

Słyszysz jak odbija się wśród ulic

(Już dość!)

Mam tego, że ktoś próbuje wmówić

(Nam to!)

Że nie ma dla nas miejsca na niebie

Ten pierdolony brokat, dzisiaj zmywam go z siebie


[Zwrotka 2]

Znów wstajesz rano, to jest jak jakaś klątwa

To ten sam film chyba się w projektor zaplątał

Chyba, się najebał ten co robił ten montaż

Albo bekę miał, bo się znowu zdrowo nawąchał

I ty też, chętnie byś się śmiał z takich gierek

Gdyby nie ten fakt, że w tym filmie jesteś bohaterem

O, o! Ironia losu wjeżdża na teren

O, o! W ukrytą się uśmiechnij kamerę

Wśród, świateł miasta przemykasz jak noc

Ósma - szesnasta, i tyle, znowu wyciszasz głos

Przez moment, gadasz z sąsiadką, choć w dupie ją masz

W dupie masz, co mówili o pogodzie na zaś

Została winda, wsiadasz, wciskasz piętro

Byle była pilna, byle poszła prędko

I tętno, opada tak, łapiesz klamkę ręką

I już czas, żeby zmyć, cały pierdolony brokat


[Refren x4]

(Ten głos)

Słyszysz jak odbija się wśród ulic

(Już dość!)

Mam tego, że ktoś próbuje wmówić

(Nam to!)

Że nie ma dla nas miejsca na niebie

Ten pierdolony brokat, dzisiaj zmywam go z siebie


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]