Released on August 19, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Się bójcie,bo hucznie tu wjadę z każdym wersem

Biorę włócznie,się czujcie jakby to był sylwester

Wpierdole taki przester,że już nie powiesz więcej

Że za cicho jestem,znów przyprują się leszcze

O jakość,bo nie zrozumieją treści,wierz mi

Pozamykam mordy im,zanim jeszcze napiszę te wersy

Potrafię wjechać luźno,nie wiedziałem,że to takie łatwe

Jak mnie nie rozumiesz trudno,tego spodziewałem się bardziej

Ale chuj z tym,gorzej jak sam się nie rozumiesz,zobacz

Bo próbowali pochować proste słowa w trudnych zwrotach

Pierdol tą jakość,idoli słuchasz pomimo

Ja nie dam sobie tego zabrać,choćby mnie to zgubiło

Choćby się paliło,nic się nie zmieni,bo plują na mnie

Ale mój zapał jest wodoodporny więc nigdy nie zgaśnie

Idioci polują na bilon,a ja poluje na nich

Reasumując,też się uganiam za monetami


[Zwrotka 2]

Pojeb sprzeda siebie,żale biją na słuchawki

Mogę klepać biedę,ale nie bije słabszych

Odkąd idę pod prąd i przestałem przejmować się opinią reszty

Wierz mi,że żyje się lepiej z dala od tych leszczy

Nigdy nie mówiłem,że rodzina na piedestale,zobacz

Bo wiedziałem,że kiedyś mogę tego żałować

Nie liczę się z ich zdaniem,nie liczę się z nikim

A jedyne co się teraz liczy to tylko te pliki

Prosta sprawa,postawiłem na to wszystko,zatem

Się zastanawiaj czy jestem materialistą czy pasjonatem

Co drugi chce podbijać kraj,marzy żeby trafić do radia

Ale brakuje im jaj,żeby to zacząć udowadniać

Piszą tony zwrotek i sami chcą wejść nagle

Obrzuceni błotem i obelgami,zawijają żagle

Nie są konsekwetni,chociaż mają wolną ręke

Są obojętni na dzisiaj a co dopiero na to co będzie