Released on June 28, 2019

Thumbnail

Rozjebali hajs na głupoty

Zamiast słów ploty zamiast dróg płoty

Nóg z dupy powyrywanych za mało mi

Kto i gdzie rządzi ha?

Chciałbym oddać CV do szefa

Luz na bani ja poczekam

Bo coś czuję pani powie że go nie ma

Ja sobie usiądę woda z ogórkiem relaks

Dzisiaj będę prezydentem godnym wodzem co wie jak i gdzie

Zrobię tak że będzie pięknie

Posadzili mnie na tronie

Pytajcie o wszystko chętnie odpowiem

Co z Bogiem

Czy jest? czy go nie ma?

I czy jedno albo drugie coś zmienia?

Gruby temat

Pozwól że zacznę od przerwy

Nic to nie dało wybacz

O co innego pytaj

Tyle jest pytań a ty trudne zadajesz kto cię wpuścił?

I w ogóle mi tu jest za dużo ludzi

Kto im mówił gdzie ja mieszkam?

Od Leszka? ta brunetka?

Dobra nieważne bo mam sucho w gardle

I chcę bang bang boogie aż do rana

Nowe święto narodowe wszyscy w piżamach

Zbieramy się u starszych Amara

Fajno jestem prezydentem

Dobrze się bawię

Fajno jestem prezydentem

Super się rządzi tym

Po po trwało tydzień

Później to nazwali długi weekend

Później mieli żal do mnie chopoki że ja mam immunitet

I że oni też chcą żeby omijać policję

Może okruszek by się znalazł?

Vito Bambino weź zaradź

Daj mi dwie max trzy na tele

Zara wszystko zmienię

Halo mówi król twój słuchaj mnie uważnie

My tutaj z Frankiem doszliśmy do wniosku że od dzisiaj nie karamy Już za chaszcze i manie nowe ważne zadanie mam dla was

Każda pszczoła dostaje ochroniarza

Dwa cztery siedem i od zaraz

Tyle ja tymczasem się oddalam

Bo czekają na mnie placki ziemniaczane firmy mama

Niby na to ale z tatą

Umówiłem się na browary i balkon

Gadanie o ważnych sprawach

Masz bro synu siadaj opowiadaj

Jak to jest być prezydentem?

Dramat nic nie rozumiem

Wszyscy obrażeni że długo nie odpisuję

Mówią: „miałeś zmienić kraj a tu humus

Miał być lojal wobec ludu"

Kiedy ja naprawdę próbuję co mogę

Przemawiałem do UN z megafonem

Wymyśliłem język w którym brakuje słowa wróg

Pojawia się jedynie w synonimach pieniędzy

Rób co możesz i może to wystarczy

Jak nie ma rakiet to nie trzeba tarczy

Każdy o swoje walczy każdy na swojej planszy

W podbramkowej nawet pudel warczy

Patrz teraz zwracam się do dzieci

Nie ufajcie garniturom nie ufajcie sieci

Będą wam oferowali różne rzeczy

Furę i bzdurę o przyszłości w biurze

Nie dajcie się poznawajcie się

Przede wszystkim uśmiechajcie się

Nie dzielimy na kolory dłużej

Niby wiadomo ale widać do niektórych nie dotarło

Słoną mamy skórę wszyscy

Tak samo nam się pot błyszczy

Woda chleb i kieliszki

Bądźcie bliscy od razu

Okazuje się że później nie ma czasu

Podaję dalej prezydenta

Mi nie wyszło