Released on January 1, 2012

33K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Bisz]

Na chuj mi rolex, atomowe zegary, budziki?

Teraz jest zawsze teraz, wystarczy umieć liczyć do zera

Ciężką nogę wbijam w podłogę, wbijam się w moment

Nie samochodem - korek zabiłby mnie, myślą, że stoję (nie stoję)

Zapierdalam we wszystkich kierunkach przestrzeni naraz

Chcą mi przestrzelić kolana

W urzędach i na wykładach, w kolejkach i na kazaniach

Ciśnienie rozpierdala mi łeb jak granat - robię „jeb! zamach!”

Ludzie mówią „weź się lecz się”, sam się weź się lecz się

Kurwa, co jeden lepszy ekspert, pieprzę ostracyzm

Osiem godzin dziennie robię te rapy

A oni mówią: „weź się chłopie do pracy!"

Sam się weź się, odbij, mam najlepsze flow

By dać pojęcie im co mogliby mieć, gdyby umieli nadążyć

Psy nie mają za co gonić mnie, młode koty nie mają z czym

Daję ten polski syf, oni wstają śpiewają hymn

Rap gra to moja Eurydyka

Nie oglądam się, wyciągam ją z podziemia, nie na przypał

I nie poddam się choć mówią, że ten syf jest świeczki nie wart

Gdzie mam to co mówią? Wiesz? - odpalam kandelabr

Światło! Nie będę ściemniać, że nie wiem, że

Zgasło już w wielu - niosę je, nie sprzeniewierzę tej siły

Wciąż mam w sobie rap zwierzę

Nie utrzymasz mnie na smyczy, lecz po pierwsze nie założysz jej


[Refren]

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock (Pollock!)

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock

Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock (Pollock!)

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock

Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą


[Zwrotka 2: Bisz]

Wbijam chuj, mam komfort jak Concorde

Dźwięk przebija, mam flow co pływa jak ryba

Wpływa na ogląd jak kompot w żyłach

Jak w kompot śliwa wpadłeś, ponton pękł jak kondom

Twoja dziewczyna budzi się sina (masz pecha!)

Mam więcej prochu niż w aptekach

A łaki spierdalają w popłochu (uciekaj!)

Masz czerwony punkt na plecach

Słów pułk na plecach i rymów desant

I kilka stów luf, co z baranów rżną kebab

Czyściec, terror, czołgi obracają łby o 3 6 0 stopni

Wzgórza mają oczy, nie ukryjesz się to bombing

Jesteś bezradny jak pociągi, żenujący jak dwa na szynach

Tak nawijam jak karabin, jestem jak kałach w ręku Araba

Nic nie przeszkadza mi, by rapapapapap robić

Warto być gotowym na wszystko

Na celowniku punkt G życia; Sex Pistols

Ręka, noga, mózg na ścianie; Pollock

Oni chcą być w mediach? Nie ma sprawy; nekrolog

Utylizuję słabe gówno (łe); ekolog

Pieniądze zabiły zajawkę, lecz nie moją!

Pierdolę stado, chodzę gdzie chcę i kiedy chcę

Mam jeden moment, jeden strzał jak Eminem

Nie po to by zaistnieć, lecz po to żeby mieć pewność

Że żyłem tak jak chcę nim przeminę


[Refren]

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock (Pollock!)

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock

Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock (Pollock!)

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock

Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą