Кодеин

By Big W

On Żegnając Big W

Released on June 25, 2020

Thumbnail

[Refren]

Wychylam do dna lean pierwszy raz od zawsze

Wszystkie moje plany niemal pomarły niczym Apacze

Patrzę na świat już nie jako 15-letni młodzian

A jako fatalnie popsuty baran

Piję w końcu kodeinę, w żyłach płynie kodeina

Jak tam przyszłość, skoro jestem codeine crazy, moja wina

Miałem już nie pisać tekstów, z rapem łączą więzi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi, tacy piękni

Dzisiaj coś jest nami pomiędzy


[Zwrotka 1]

Gdy pisałem pierwszy tekst, miałem siedemnaście lat

I marzenia, że nawijką podbiję kiedyś świat

Siedziałem w takim podziemiu, że kurwy mówiły na mnie metro

Miałem to swoje małe gimnazjalne poletko

Nie doszedłem nigdzie jak Niko Vujicić

Potem miałem okazje i pić, i się bić

Nie ucieka mi wrażenie jednak, że nie miałem być tu, gdzie jestem

O pierwszej w nocy przed komputerem z jakimś bieda tekstem

Czemu ja do matury się szykuję jak na z Piekła wybawienie

W szkole ciągle słyszę brednie, nie jestem już numerem jeden

3 lata już minęły, było też "Miami '84"

Zajebiste, nie słuchał nikt niestety


[Refren]

Wychylam do dna lean pierwszy raz od zawsze

Wszystkie moje plany niemal pomarły niczym Apacze

Patrzę na świat już nie jako 15-letni młodzian

A jako fatalnie popsuty baran

Piję w końcu kodeinę, w żyłach płynie kodeina

Jak tam przyszłość, skoro jestem codeine crazy, moja wina

Miałem już nie pisać tekstów, z rapem łączą więzi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi, tacy piękni

Dzisiaj coś jest nami pomiędzy


[Zwrotka 2]

Od 2017 r. dużo się zmieniło, nie będę kłamał, że nie

Chociaż całe życie jak do budy przypięty pies

Może to ja dojrzałem gorzej, może w końcu mnie przerosłaś

Albo jakimś cudem przede mną dorosłaś

Zrywaliśmy tyle razy, że ta lina nie powinna działać

Los mi tyle razy pokazał takiego wała

Że czuję, że w końcu mam, na co zasłużyłem

Wiem, w 2k17 nie sądziłem, że takiej chwili dożyję

Nie dogadujemy się, jakbym był inostrancem

Zaprzepaściłem najpiękniejszą w życiu szansę

Został mi w końcu tylko zeszyt, długopis i komp

Wena też się ulotniła, nie wiem jak i skąd

Po prostu chciałem powiedzieć, jak kiedyś śpiewałem

Hej, jesteś dla mnie wszystkim, ale

Nie zarapuję już o kimś na przypale, wcale


[Refren]

Wychylam do dna lean pierwszy raz od zawsze

Wszystkie moje plany niemal pomarły niczym Apacze

Patrzę na świat już nie jako 15-letni młodzian

A jako fatalnie popsuty baran

Piję w końcu kodeinę, w żyłach płynie kodeina

Jak tam przyszłość, skoro jestem codeine crazy, moja wina

Miałem już nie pisać tekstów, z rapem łączą więzi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi, tacy piękni

Dzisiaj coś jest nami pomiędzy


[Zwrotka 3]

Od listopada 2017 minęło już aż za dużo

Kiedyś byłaś moją grecką muzą

Teraz ty poszłaś w naukę, ja w depresję, jakie życie jest okrutne

Nie jestem święty, serce moje brudne

Chciałbym, by było jak kiedyś, a jestem chujkiem

Ja, nie dość, że wyleciałem z zakrętu to jeszcze dachuję

Kiedyś była trójka z Witosa, potem gimba, Julka, teraz koda

Skończyła się na mnie moda, dla mnie chyba szkoda

Dobiegła końca ma rapowa droga

Teraz przed nami ostatni utwór kariery

Przełamałem wszystkie moje możliwe bariery

Doszedłem do szklanego sufitu

Ale uśmiechnijmy się ten ostatni raz

Bit ostatni raz, eh, może dać Dab


[Refren]

Wychylam do dna lean pierwszy raz od zawsze

Wszystkie moje plany niemal pomarły niczym Apacze

Patrzę na świat już nie jako 15-letni młodzian

A jako fatalnie popsuty baran

Piję w końcu kodeinę, w żyłach płynie kodeina

Jak tam przyszłość, skoro jestem codeine crazy, moja wina

Miałem już nie pisać tekstów, z rapem łączą więzi

Kiedyś byliśmy tacy młodzi, tacy piękni

Dzisiaj coś jest nami pomiędzy