Released on March 15, 2014

Thumbnail

[VERSE 1]

Mam już dość hipokryzji, tego gówna jebanego zobacz

Skillsy?! Kurwa nie wymawiaj nawet tego słowa

Beef?! Dla pieniędzy każdy z nich Ci baśnie opowie

Realiści, Jędrek we własnej osobie

To żaden diss, bo żaden z Was nie odpowie

To każdy jeden mój punch, to Wasz walkower

Game over, spalę ich jak Gandi Ganda blanta

A takiego flow nie kupią nawet w sklepie u Leylanda Ganta

Połowa raperów którymi Ty się podniecasz

Jebani hipokryci poklepujący się po plecach

Pod publikę nawijają, że nie nawijają pod publikę

Do własnego gniazda srają, zdradzają muzykę

Odcinam się od nich, nie chce mi się z nimi gadać

Przebywać w ich towarzystwie, układać się i udawać

Że wszystko w porządku. Każda kurwa ma do siebie to

Że dupy daje za frajer i z dupy faje bierze


[Hook x2]

Hipokryzja jest naturą ludzką

I nikt tu kurwa nie jest święty

Całą prawdę o każdym zna tylko lustro

Aureole gasną jak skręty


[VERSE 2]

Znałem paru raperów, może ich znasz też

Jedyne co u nich prawdziwe to druga twarz wiesz

God bless polską scenę hip-hopową

A - jak nie święci żyją, B - jaki hip-hop robią

Nie mam zamiaru do pokory zmuszać chamstwem

Ale prawda z ich ust w moich chorych uszach jest kłamstwem

Tacy jak oni po nas raczej nie zapalą zniczy

Przyjdzie czas bracie zobaczysz zostaną z niczym

Nic się już dla nich nie liczy, byle by być rich

Jak Richie Rich, liczyć kwit, celebryci bitch please

Scena to kurtyzana, powoli dziwką się staje

Bo zamiast handlować rapem woli cipą za frajer

I czy tu coś nie gra, czy mi się wydaje

Że co drugi chce nieść prawdę, a prawdę tylko udaje

Do robienia pod publikę nie przyzna się z musu

Choć pisze swe wersy niocą przez pryzmat Twych uszu


[Hook x2]


[VERSE 3]

Nienawidzę raperów i tego środowiska

A Ty weź mnie kurwa znielub za to, że umiem się przyznać

Hipokryzja jest naturą ludzką i nie chodzi o rap tu

Kilka wymieszanych z wódką niewygodnych faktów

Nikt tu nie jest święty, każdy ma coś za uszami

Każdy z nas jest jebnięty dzieciaku się załóż z nami

Hipokryzja przez prawdy pryzmat

Paradoks, bo ci szczerzy jednak potrafią się do niej przyznać

Sam nie raz bywam tak, że się brzydzę sam sobą

Kiedy zdarza mi się tak, że nie fair gram no bo

Szpony moralniaka zaciskają moją szyję

Gdy się budzę skacowany choć mówiłem, że nie piję

Ci nieskazitelni no żesz kurwa ja pierdolę

Jeszcze im w ogniu piekielnym spalą kurwa aureole

Pilnują Twojego cienia, chociaż sami nie są lepsi

Ostatni do prawdy mówienia, do oceniania pierwsi


[Hook x2]