To dopiero początek, przygotowany do startu

Wersy co parzą jak wrzątek, panowie, panie bez żartów

Na tyle punchy na dysku ziomek nie starczy Ci bajtów

Te punche na starcie dają po pysku, te punche to starcie gigantów

Postulaty dla kumatych rapy A. D. H. D

Pizgam po swojemu, na schematy kładę lachę

Obłudy nie znoszę, Wam przynoszę z bitem treść

Na lewym przedramieniu z dumą noszę liter sześć

F. do A. do B. do U. do Ł. do A

Bezczelini aka dumny reprezentant B. S. T. O. K

To ten styl co innowierców ponawraca szybko

Jego podwójne rymy tu mają jebnięcie jak w ringu bracia Kliczko

To ciężka waga, progressive bragga, bragga agresji

Krwawa trwa saga, bragga huragan na sagan leci

Tornada zakłada powaga, uwaga nie dla dzieci

Gdy wpadam do majka dopadam ogarniam bałagan i gadam do rzeczy


[Refren 2x]

Czujesz tą moc, ten vibe, pierdolnięcie?

F. do A. do B. do U. do Ł. do A., Solo Bezczel !

Przez całą noc ten majk pod napięciem

Wznieście ręce w powietrze ( Solo Bezczel ! )

Jeśli rap to sporty walki to uprawiam braggę kravmagę

Nie klęczę, nie jęczę jak suka do pałki co pełza i błaga o radę

A na koncercie na pełnej kurwie jadę ze składem

A na Hip-Hop Kemp Giżycko nie chcą nas tu brać pod uwagę

Wykładam kawę na ławę ziomek i to nie ściema

Że boją się, że damy taki ogień, że spłonie im scena

Jak widziałeś mnie na koncertowych maratonach

Wiesz, że wbijam na scenę jak w pole karne Maradona

Odkąd rzuciłem chlanie progres murowany, przybite

Że za tym flow kolejki walą drzwiami, oknami, sufitem

Jak jesteś wporzo siadaj do stołu z nami, polane

Jak jesteś fałszywą kurwą to się nie znamy na amen

Między nami panie, jestem rapu asem w rękawie

Z hipokrytami się w odpowiednim czasie rozprawię

Oto nadzieja polskiego rapu do licha co bądź

A ponoć nadzieja umiera ostatnia to znaczy, że hip-hop oddycha wciąż


[Refren 2x]

Stopa, werbel, bas plus te wersy masz

Bezczel w jeszcze lepszej tłustej wersji, sprawdź

Zrób napad na sklep, idź weź to wreszcie zrób

Czy kup to sprawdź i weź to w mieście puść

Nie jestem tym chujem co konfabuluje rapem

Hejter się pruje, onanizuje się z chujem w łapie

Na scenie mam staż nie długi za robię ziom hajs

Sercem w podziemiu jak Red Light, Buggy i Shaun Price

Kiedy wbijam się na bit, możesz być pewny to benger

Ty możesz tego nie trawić, bo ten rap to pełen perwers

Nie chcą moich zwrotek szuje, ja rozkminię to w mig

Bo kiedy ja rapuje po mnie nie powinien już nikt

Hejtów siostry brandzlują się przy tym ogórkiem na kuca

Oni walą konia potem przez dziurkę od klucza

Jestem jak słońce po burzy, nadziei iskra

A Ty zobacz ziomek co się tu kurwa dzieje, gdy uczeń przerasta mistrza


[Refren 2x]