Released on November 10, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Niewyspany wstaje, łóżko jest za małe

Co drugi poranek, jakby był za kare

Tak chujowo z czasem, później zjem śniadanie

Szlug, wypijam kawę, serce prawie staje

Nic już z tym nie robię, sam czekam na zmianę

Na wakacje znowu jadę autokarem

Całe życie oczy zajebane piachem

Po wypłacie czekam na wypłatę

Ty, żubry w puszce kupie se po drodze w żabie

Wrócę już na chatę w TV się pogapię

I zamówię sobie pizze na wypasie

Po dziesiątym lolku wszystko zjeść już da się

Ponarzekam se, bo lubię tylko czasem

Chujowa pogoda, jedzenie i zasięg

Wychodzimy ty do multipli w gazie

Komuś wyszło to nie mogę, gul mi skacze

Palę dużo szlugów, dzisiaj drugą paczkę

Chujowego skuna, jak kiedyś na klatce

Dzwoń mordeczko, wogle wszystko ci ogarnę

Płynę ciągle wariat z podniesionym masztem

Dupkę fajną mam i kocham ją najbardziej

Chcę się ubrać ładnie, po browar na stacje

Mam w porządku gadkę, ty masz szanse marne

Ja pod sklepem tylko osiedlowe akcje


[Refren]

Jaki plan, masz? Jaki plan, masz?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Na śniadanie szampan czy ruski standard?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Jaki plan, masz? Jaki plan, masz?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Na śniadanie szampan czy ruski standard?

Jaki plan, masz na życie wariat?


[Zwrotka 2]

Wstaję wypoczęty, świeżutki bez kaca

Robię to co lubię, to już nie jest praca

Na śniadanie co chce, może drogi szampan

Jaka tylko nam się wymarzy szamka

Nie zamulam, zmieniam coś na lepsze, działam

Chce wakacje LA, Londyn, Tokio, Katar

Oczy cieszą mi się jak za małolata

A w kieszeni baka, klucz do auta, kasa

Z piskiem opon ruszam po najdroższe trunki

W TV leci jak zaglądam do lodówki

Ananas, pomarańcz do sokowirówki

Dobry bobon, no i nie używam lufki

Nie narzekam i na bok odstawiam smutki

Gastro wjeżdża dzwonie po szamę z dowózki

Albo szybkie auto, żeby się nie spóźnić

Ale trochę później, jak już się rozluźni

Wrzucam bobon, dobre topy mam w bletce

Spółka ZOO z nami tylko co najlepsze

Wchodzimy tam, gdzie drzwi są zamknięte

A moja piękna trzyma mnie za rękę

Hajsu więcej dziennie, niż kiedyś miesięcznie

Urośnie na drzewie, wtedy zbiorę pengę

Albo otrzeźwieję przejdę wiele pięter

Szczyt to moje miejsce, ale nie ten we mnie


[Refren]

Jaki plan, masz? Jaki plan, masz?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Na śniadanie szampan czy ruski standard?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Jaki plan, masz? Jaki plan, masz?

Jaki plan, masz na życie wariat?

Na śniadanie szampan czy ruski standard?

Jaki plan, masz na życie wariat?


[Outro]

Jaki plan, masz? Jaki plan, masz?

Jaki plan, masz na życie wariat?