Released on October 31, 2021

Thumbnail

[Skit, fragment filmu "Historia małżeńska", reż. Noah Baumbach]

- You're so... merged with your own selfishness, you don't even identify any selfishness anymore. You're such a dick!

- Every day I wake up and I hope you're dead. Dead like... If I can guarantee Henry will be okay, I hope you'll get illness, hit by a car and die

Znów suniemy na parkiecie jak pałeczki po perkusji

Wykładamy swe wyznania, wykładamy bluzgi

Płyną słowa jak ten tonik, nauczę cię dziś łzy ronić

Jutro sobie opowiemy jakieś durne stories

Kocham Cię za twą nadtroskę, nienawidzę za gościnność

Lubię jak odwalasz, krytykuję za niewinność

Zabiłbym cię, bo tak kochasz, wskrzesił, kiedy fochasz

Zamazał twój uśmiech, by cię podziwiać jak szlochasz

Ubóstwiam cię, gdy niе wierzysz w swoją własną wartość

Mieszam z błotem, gdy szеpczesz nieśmiało: ,,Kochać siebie warto''

Boję się o ciebie kiedy znów spełniasz marzenia

Podziwiam, gdy leżysz drugi dzień katując serial

Błagam nie odkrywaj pięknych ud, kocham twą brzydotę

Dla twych pseudo fałd na brzuchu, już lecę na słońce

Nie próbuj być idealna, bo to będzie tania fikcja

Wymażę każdą przywarę, gdy mi tylko wyznasz


[Ref.]

Kocham twoje wady, nienawidzę twoich zalet

Pierdolę tych chłopców, co krzyczą: ,,się zabujałem!''

Związek to kompromis, nie dualizm czy kabaret

Kocham Cię, bo nienawidzę ciebie, na tym polega ten taniec

Wiem, że mnie podziwiasz, kiedy jestem egoistą

Potem ganisz za bycie taką pokorną pizdą

Czujesz pożądanie, no bo znowu się nie ogoliłem

Potem mówisz: nie bądź takim higienicznym świrem!

Kochasz, gdy wybrzydzam jedząc

Nienawidzisz, jak gotuję

Lubisz moją rozpacz, potępiasz gdy się raduję

Sama byś podpowiedziała: skończ z tymi sportami

No bo przecież ty nie znosisz, jak się bratam ze skejtami

Codziennie mnie błagasz bym się wreszcie przestał tulić

Nie cierpisz mnie troskliwego, muszę się rozczulić

Wciąż jestem szalony, uciążliwe spontaniczny

Ty byś wolała bym zwolnił i się stał równy, rytmiczny

Adorujesz mnie gdy się wymądrzam, mówię jak poeta

Gardzisz, kiedy jestem prosty, tylko tu i teraz

Staram się być doskonały

Wiem, że nie podołam

Ale to wszystko nieważne, my chcemy tańczyć, nie kochać

Tańczę z Tobą całą, nie chcę żadnej twojej cząstki

Tylko ludzie perfekcyjni żyją w samotności

Zmierzam do refrenu, aby znowu ci wykrzyczeć

Nie chcę ideału, ja wolę prawdziwe życie


[Ref.]

Kocham twoje wady, nienawidzę twoich zalet

Pierdolę tych chłopców, co krzyczą: ,,się zabujałem!''

Związek to kompromis, nie dualizm czy kabaret

Kocham Cię, bo nienawidzę ciebie, na tym polega ten taniec

Tańczę z Tobą całą, nie chcę żadnej twojej cząstki

Tylko ludzie perfekcyjni żyją w samotności

Mógłbym wychwalać twe piękno na tym ciężkim bicie

Lecz zamiast idealnego, ja wolę prawdziwe życie


[Skit, tamże]

- I'm sorry

- Me too