Widzę

By be vis

Released on November 1, 2014

Thumbnail

[Verse 1]

Przestań pieprzyć, życie to parę chwil i przemija w szybkim tempie

Tak bezszelestnie, na finish biegnę i nie potrzebnie chcę Ciebie - więcej

Odwiedzam twe zakładki, za kartki nie gram, za kratki nie traf, choć hasztagi są modne teraz

Nie mam czasu by tu pięknie trafiać w serca, szczerze mówiąc, skarbie to nie jara mnie poezja

Wbijam knagę w scenę, prawdę mówiąc to nie żaden ewenement

Za to patrzę szerzej, no i znam tego cene,tak samo swoje cele, a wiadomo, że zamykam eter

Jak Nas, bez nazw, bez nas ten świat nie funkcjonuje jak potrzeba

Co drugi predistigitator chce pisać, ja zniszczyłbym jego marzenia


[Hook]

Widzę was, widzę nas, widzę świat

Widzę was, widzę nas, widzę świat

Widzę was, widzę świat

Widzę nas, widzę świat

X2


[Verse 2]

Widziałem smutny świat, w kolorze melancholii - to nie jest moj azyl, więc nie trzymam Twojej strony

Może i to boli, bo nie czuję kontroli, możliwe, że tak bywa ciagle, lecz nie będę skromny

Wielu chce iść po rozum, a zabłądzili już tam po drodze

Mimo, że pusto dość tam jest, nie znajdują go w swojej głowie

Nic nie poradzę na to ja po prostu robię swoje, mijam rywali idąc w przód, wiem co jest dobre

Gdy kolejna pizda maluje swój autoportret, ja szlifuję dalej uczuciową autonomie

Albo widzę wszystko, całą tą rzeczywistość

Musisz wiedziec, że zależy mi na Tobie też, ale nie pojmuję, że chcemy wszystko - na raz

Gdy cała polska zacofana nie pojmuje tego grania, myślę wtedy o tych fanach

Że zdobedę ich i to będzie moja wygrana, mam taki zamiar, moja kochana

I cała sala robi hałas dla mnie własnie - jestem wtedy w niebie i sam nie walczę

I sam nie zgasnę, czy widzisz gwiazdę? Nie chce nią być, to takie straszne?

Skumaj kiedy wejdę, skumaj kiedy wejdę - to będzie początek

Mojej kariery, nie mam zamiaru mówić wtedy, że dorosłem

Tak prawdopodobnie, jestem tylko zwykłym głupcem

Co wierzy i ma nadzieję, obudzić się razem z lepszym jutrem