CODZIENNOŚĆ

By Bary

On Kuba vs Bary

Released on June 18, 2026

Thumbnail

[Refren]

Myśli że nie zasługuję na to co mam teraz, to dla mnie codzienność

Patrzę mym bliskim na twarze i myślę czy ktoś wie co dzieje się ze mną

Chociaż wiem, że każdy zna mnie

Chcą dobrze to czuję wyraźnie

Mówią co robić to dla mnie jak kara

Ja chcę żeby było jak dawniej

Czemu wracać ja chcę ciągle do niej

Jak ostatnim razem mi zniszczyła życie

Pewnie bo się czuję tak tylko po niej

Ciągle uciekałem jak ćpałem na streecie

Ma moich kolegów, nie została sama

Nie każdy się zmienia, a wielu tak gada

I tylko my sami wiemy jaka prawda jest

Się jeszcze nie ma co obawiać


[Zwrotka 1]

Wiem, mówiłеm o tym, że nie zmieniam się

Gdy patrzę za siеbie tam pada deszcz

Gdy patrzę do przodu wtedy świeci słońce

Nie próbuj wchodzić mi w paradę

Od dziecka nikt nie robił za mnie

Tej kariery nie było w planie

Mama mówiła mi, że będę wielki

A mama zawsze ma rację

Tej małej to mówię, że kocham

Ale chyba nie wie jak jest mi potrzebna

I od niej ja słyszę to samo

Ale to czy wierzę to jest inna kwestia

Ta presja

Wciąż gonię za celem i nie jest mi potrzebna przerwa

Po drodze nas odpadło wielu

I nie jest mi szkoda to była korekta

Wiesz, że nie podzieli nas parę stów

Od lat ze mną obok jest parę głów

Jeśli chodzi o mnie no to mam się dobrze

Nawet kiedy jestem samemu

Przelewam emocje tracę tusz

Odgradzam się i stawiam parawan

Skupić na sobie się polecam każdemu

Robię co kocham i na tym też zarabiam


[Refren]

Myśli że nie zasługuję na to co mam teraz, to dla mnie codzienność

Patrzę mym bliskim na twarze i myślę czy ktoś wie co dzieje się ze mną

Chociaż wiem, że każdy zna mnie

Chcą dobrze to czuję wyraźnie

Mówią co robić to dla mnie jak kara

Ja chcę żeby było jak dawniej

Czemu wracać ja chcę ciągle do niej

Jak ostatnim razem mi zniszczyła życie

Pewnie bo się czuję tak tylko po niej

Ciągle uciekałem jak ćpałem na streecie

Ma moich kolegów, nie została sama

Nie każdy się zmienia, a wielu tak gada

I tylko my sami wiemy jaka prawda jest

Się jeszcze nie ma co obawiać


[Zwrotka 2]

Ile potrafię się staram wam dać

Wyrzucam emocje nie patrzę na hajs

Nawet jak się pierdoli jesteśmy razem

Zaczyna się jesień opuszczamy kraj

Uczucia od dziecka zabetonowane

Chcę żeby wybrzmiały nie uciszam xanem

Dlatego tyle nie palę

Nie walę i dziękuję bliskim za wiarę

Nie ma już nas, nie ma już mnie, nie ma już jej

Nie mam już po co wracać, zaczynam nowy dzień

Nie ma już spin, nie ma już dram, nie ma już scen

Nie mamy o czym gadać nie fatyguj się

Chciała być blisko bo

Wiem różnię od innych się

Nieskazitelna skóra, duża łapa

Do tego siano pozycja i fame

Dlatego nie ma miejsca tu dla niej

Widzi co z zewnątrz nie widzi w środku

Jedyne co może no to w dół zejść

I trochę się pobawić przy rozporku


[Refren]

Myśli że nie zasługuję na to co mam teraz, to dla mnie codzienność

Patrzę mym bliskim na twarze i myślę czy ktoś wie co dzieje się ze mną

Chociaż wiem, że każdy zna mnie

Chcą dobrze to czuję wyraźnie

Mówią co robić to dla mnie jak kara

Ja chcę żeby było jak dawniej

Czemu wracać ja chcę ciągle do niej

Jak ostatnim razem mi zniszczyła życie

Pewnie bo się czuję tak tylko po niej

Ciągle uciekałem jak ćpałem na streecie

Ma moich kolegów, nie została sama

Nie każdy się zmienia, a wielu tak gada

I tylko my sami wiemy jaka prawda jest

Się jeszcze nie ma co obawiać