Released on May 22, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

W sumie, nawet nie wiem od czego zacząć

No bo chyba pierwszy raz zrobiłem rok na przód cofając

Za to, starając się bardziej obojętnym na otarcia

Jestem częściej nieobecny i mniej ufny w relacjach

Prawda, ponoć zawsze jest po środku

Ale przeciągając linę wiecznie wreszcie mówisz: "odpuść"

Szukam wzorców nie ma odpowiedzi wciąż tu

I choć nie wiem w jakim ciągu, moi ludzie ciągle są tu

U mnie w porządku, kolejna jesień w roku

I kolejny raz ją witam z kolejnego już widoku

Na ogół to ile dajesz świadczy jak ci zależy

A to kim jesteś to suma własnych przeżyć

Musisz przeżyć by uwierzyć?

Czy wierzysz jak mówią, że nic

Stres nie zmieni, żeby mierzyć ponad zenit

Że myśl kiedy trafi żyzny grunt nie zatrzyma się

I gdy już wiesz ocb to nie otobe. Co nie?!


[Zwrotka 2]

W sumie, mogłem ulec tej regule

Starsi mieli pod górę, a umieć musieli umieć

Ile jesteś w stanie unieść?

Jak oswoisz się z bólem zrozumiesz jak żyć bez złudzeń

Budzę się rano, czuję, że zbliża się moment mój

Patrzę się na nią, mówię, że jednak istnieje Bóg

Czasem bywało gdy myślałem, że to koniec już

I chyba tylko po to żebym dzisiaj mógł to czuć

Cóż dziś już nie mam pretensji

Pod ciśnieniem ponoć powstają diamenty

Błędy? popełniłem wszystkie chyba

Bywa, że nie chcesz wstawać innym razem zasypiać

To chyba cud, że wstało dzisiaj

Ma poryta psychika, chora logika no i ta

Dusza introwertyka, tłumiona w narkotykach

Wybacz, ale już nie pytasz co słychać...


[Refren]

Bywa różnie: Raz jest luz, raz przeklinam ten burdel

Różnie bywa: Raz nie chcę się wstawać, innym razem zasypiać

Bywa różnie: Raz jest luz, raz przeklinam ten burdel

Różnie bywa: Raz nie chcę się wstawać, innym razem zasypiać