Released on March 31, 2023

7K Views

Thumbnail

[Intro]

Swizzy na beacie, ziomal

(Z moimi ludźmi)

(Z moimi ludźmi)

(Z moimi ludźmi)


[Refren]

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy

(Kiedyś)

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy


[Zwrotka 1]

Boże, tylko ty wiesz ile włożyłem w to pracy

Wypruwając sobie przy tym żyły jak Witkacy

Ważne kto jak kończy, a nie to jak zaczyna

Śniłem o takim życiu, zmywając im naczynia

I fury, basen, willa, fury, basen, willa

Przewidziałem to już dużo wcześniej, tak jak Sybilla

Ambicje wysokie mam, tak jak Himalaje

Nie pozwoliłem sobie wmówić, że się nie nadaję

I pracowałem na czarno, aż do białego rana

Nikt nic nie dał za darmo, stąd cena jest mi znana

Wciąż gonię marzenia, wierząc w to, że je spełnię

To dla ziomów w ortalionie i dla tych ziomów w bawełnie


[Refren]

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy

(Kiedyś)

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy


[Zwrotka 2]

Wdepnąłem w gówno i zrobiłem z niego nawóz

Jeśli mieć jakiś dylemat no to AMG czy Brabus

Każdy z moich ziomów mówi mi, że jakiś plan ma

Niech zbiją kokosy i niech nie odbije palma

To nasze pieć minut, co tak szybko tu nie minie

Wciąż czuję niedosyt, jakbym cierpiał na bulimię

My-my-myśl o mnie co chcesz, ale nigdy we mnie nie wątp

Niosę swój krzyż na szczyt przed oczami mam Giewont


[Bridge]

Chcę iść ścieżkami których nie ma tu na mapach

Zostawić coś po sobie, a nie tylko się nachapać

Dobry Boże, jeśli słuchasz to nam pomóż

Rozbijemy bank, potem rozbijemy obóz

A wtedy...


[Refren]

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy

(Kiedyś)

Z moimi ludźmi odpoczniemy na przełęczy

Traktowani z góry, traktowani jak przestępcy

Zdobywamy szczyty, ale kiedyś nas to zmęczy

Nasz spokój jest cenniejszy, niż te marne sto tysięcy