Released on March 31, 2023

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Avi]

Nie mogę zasnąć znów, gdy przykładam głowę do poduszki

One życzą słodkich snów, ale to brzmi jak pogróżki

Kiedyś wierzyłem w to, że na końcu zwycięży dobro

Wtedy, gdy działo się zło wystarczyło się schować pod kołdrą

Chciałbym, żeby poszły, więc zostawiam włączone światło

Ale odkąd jestem dorosły one już nie odchodzą tak łatwo

Już wolałbym nie wiedzieć, że tam piekle jest gdzieś diabeł

I, że duchy na tym świecie wcale nie noszą prześcieradeł

I znowu są ze mną tak, jak co noc

Jest ciemno, słychać wołanie o pomoc

Proszę, powiedz, że to tylko omamy

Mały chłopiec, który chce do mamy

[Refren: Avi, ReTo]

Mara, mara

Nie przestraszy mniе, chociaż się stara

Mara, mara

I ze snu wyrywa mnie znowu ten koszmar

Mara, mara

Gdybym słuchał jеj, to bym oszalał

Mara, mara

Nie wyciągnie ręki po pomoc, a po szmal

Mara, mara

Nie przestraszy mnie, chociaż się stara

Mara, mara

I ze snu wyrywa mnie znowu ten koszmar

Mara, mara

Gdybym słuchał jej, to bym oszalał

Mara, mara

Nie wyciągnie ręki po pomoc, a po szmal

Mara, mara


[Zwrotka 2: ReTo]

Ona się czai na nas, tej mary nie trzeba się bać

Pot spływa mi z twarzy na kark, nie trawi mnie strach, gotowy na ból

Potrafię zarabiać szmal i potrafię uderzyć w bal lewym prostym

Nigdy nie byłem na strzał w tej kwestii, dlatego już w planach mam odwyk

Życie w betonie poryło mi łeb, kiedy byłem dzieckiem

Nie potwory wywoływały lęk, bo ludzie to bestie

Do tej pory nie znoszę widoku łez, wszystkie wylałem jako szczyl

Oczy miałem fioletowe jak bez i już nigdy z nich więcej nie uronię kropli

Sen to jest sen, a nie jawa i nie myl

Każdy tu z nas niewidomy i niemy

Pies traci czas, grzebiąc mi po kieszeni, chociaż na twarzy ma uśmiech gorszy od hieny

Pali się blant, a nie stos po tym jemy

Odkładam sos, ale mało jem łyżką

Na wiele mnie stać i nie musisz mi wierzyć

Jebać co los da, my bierzemy wszystko

My chcemy żyć, a nie jedynie przeżyć

[Refren: Avi, ReTo]

Mara, mara

Nie przestraszy mnie, chociaż się stara

Mara, mara

I ze snu wyrywa mnie znowu ten koszmar

Mara, mara

Gdybym słuchał jej, to bym oszalał

Mara, mara

Nie wyciągnie ręki po pomoc, a po szmal

Mara, mara

Nie przestraszy mnie, chociaż się stara

Mara, mara

I ze snu wyrywa mnie znowu ten koszmar

Mara, mara

Gdybym słuchał jej, to bym oszalał

Mara, mara

Nie wyciągnie ręki po pomoc, a po szmal