Released on January 29, 2024

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Obiecałem sobie złote płyty na schodach przy Sadowej

Dzisiaj problemy mijam bokiem, żeby nie było gorzej

A czuję się jak przemysłowiec, płaczą kwadratogłowi panowie

Ich dzieci dają to głośniej, a z nimi jest tylko gorzej

Mogłem jak Peja jechać trzy dekady, na jednym patencie

Potem przygrywać idiotę do reklamy, ale to mi dalekie

Nie wiem czy się sprzedamy, nie nawijam o wendetcie

Się sprzedać to w Ferrari i w Bieszczady, chuj co mówią na antenie


[Refren]

Brzydzi mnie hip hop chociaż kiеdyś go kochałem

Dzisiaj to bardziej litość, bo umarł z ideałеm

Brzydzi mnie hip hop, chociaż kiedyś go kochałem

Ta mierność istot co pajają się nawijaniem

Brzydzi mnie hip hop chociaż kiedyś go kochałem

Dzisiaj to bardziej litość, bo umarł z ideałem

Brzydzi mnie hip hop, chociaż kiedyś go kochałem

Ta mierność istot co pajają się nawijaniem


[Zwrotka 2]

Nie każę im się lubić, tym bardziej nie każę słuchać

Mogą już o mnie nie mówić, ale to nie lada sztuka

Chociaż nie tęsknię do tych ludzi, wymaga tego fucha

Chcą mnie z artykułów zrzucić, po co się wczuwać

Mam odbitą w peselu ćwiarę

Idę ciemną doliną, robię sobie za gwiazdę

Mam odbitą w peselu ćwiarę

Mówią że jestem ruiną, cenią moją gadkę


[Refren]

Brzydzi mnie hip hop chociaż kiedyś go kochałem

Dzisiaj to bardziej litość, bo umarł z ideałem

Brzydzi mnie hip hop, chociaż kiedyś go kochałem

Ta mierność istot co pajają się nawijaniem

Brzydzi mnie hip hop chociaż kiedyś go kochałem

Dzisiaj to bardziej litość, bo umarł z ideałem

Brzydzi mnie hip hop, chociaż kiedyś go kochałem

Ta mierność istot co pajają się nawijaniem