Released on October 1, 2011

Thumbnail

[Verse 1: Arkadio]

Pierwszy smak rapu – dobrze pamiętam

Zaraz przed czasami, gdy zjarałem pierwszego skręta

Przyspieszone bicie tętna, kiedy kumpel rzucił temat

Zróbmy jakiś kawałek, pisząc o tym co jest teraz

Już wiedziałem co jest grane – przyszła trema

Lat dwanaście pierwszy koncert, wizja rapera

Musiałem się grubo poświęcić, nie raz nie słuchać chłopaków

Żeby teraz nie tyrać na zmywaku…


[Hook]

Z nim trzeba się urodzić, a później go odkryć

On sam nie przychodzi – i mówi: dzień dobry

Szukają go młodzi, lecz gubi ich smak forsy

Przez, którą całe życie możesz nie być w niczym dobry


[Verse 2: Arkadio]

Możesz go nigdy nie odkryć – to tragedia

I nie chodzi tutaj o to, abyś występował w mediach

Choć jeśli pragniesz – to podążaj za tym

A dziś młodzi wykonują wizję swojego taty

Od małego popychają dzieciaki do czegoś

Choć nie chcą tego – tak jest – a dlaczego?

Często z życia niespełnionego – bracie wiedz to

Że czegoś innego w życiu może chcieć twoje dziecko


[Hook]

Z nim trzeba się urodzić, a później go odkryć

On sam nie przychodzi – i mówi: dzień dobry

Szukają go młodzi, lecz gubi ich smak forsy

Przez, którą całe życie możesz nie być w niczym dobry


[Verse 3: Arkadio]

To jest głęboko w Tobie, pytasz po co to robię?

Aby świat zdał sprawę sobie…

Większość ludzi, dziś już życiem się krztusi

Nikt nie robi tego co chce, ale to co musi

I to mnie dobija, a świat raczej zabija

Zamiast rozpalać talenty, o ściany się obija

Zwalając na państwo, na system – te sprawy

Ja robię swoje, tylko Bóg jest bez wady!