Released on May 22, 2013

Thumbnail

[Verse 1: Arkadio]

Przychodzi w końcu taki czas, kiedy zaczynasz pytać

Jak wykorzystać fakt, którym jest dar życia

Zazwyczaj to idzie tak – patrz – przestajesz oddychać

Życie męczy Cię, dręczysz się – ogólnie kicha

Potulnie pomykasz do pracy jak większość

Zaczynasz widzieć w tym piekło, gdzieś piękno uciekło

Złe myśli Cię dręczą, przyśpiesza tętno nocą

Przeciętność sprawia, że pytasz – żyję, ale po co?

Żeby dojść do tego stanu musisz trochę potyrać

A jak tatuś Ci ułożył życie, no to jeszcze chwila

Streszczę ten chillout – wóda, chlanie, koks, jaranie

Szeptanie do kilku panien kochanie, i tak w końcu zadasz to pytanie


[Hook: Arkadio]

Po co ja żyję – i co ja kocham?

Co ma wartość, czy warto tu działać na pokaz?

Co mnie jarało, jak byłem dzieckiem?

I co się stało, że życie zabrało mi to szczęście?


[Verse 2: Arkadio]

Dziś coraz częściej ludzie łapią się na to

Że żyć bez pasji to nędza, chwała im za to

Ja też to zrozumiałem plus moich kumpli paru

A w dodatku zainspirowałem się ludźmi z ekranu

Dawaj, nalej browaru, siada, słuchaj spokojnie

Ja przytoczę Ci chłopaku tu prawdziwe historie…

Mój kumpel Długi – fakt, jest dosyć duży

Lecz od dziecka zachowywał się jak mały murzyn

Od zawsze jarały go dobre bity z basem

Wiedział, że jak dorośnie jako DJ pokaże klasę

Lecz życie ułożyło się trochę inaczej

Studiował AWF, zaczął się bawić w finanse

Gdy miał 24 lata zaczął trzeźwo patrzeć

Aby zrealizować pasje musiał odwiedzić Anglię

Tak siedział jakiś czas malując w chawirach ściany

I choć nieraz było ciężko wiedział po co te tyrany

Wrócił, kupił decki, siedział rok i się szkolił

A dziś robi to co kocha, świadomy swojej roli

Mój kumpel Andrzej sprzedał części w sklepie

Chociaż jarał się górami jak DJ deckami

Kochał dzikie wyprawy, czym trudniej tym lepiej

Ale był ograniczany brat, nie tylko terminami

Więc postanowił to zakończyć i proste

Dziś jako manager jeździ z nami na koncert

Zarabia forsę, jeździ po Polsce i się nie spina

Terminarz wyznaczają pasje, a nie rutyna

Kamil – miał być rekinem finansjery

Już zarabiał dobry hajs będąc w 100% szczery

Niby wszystko w porządku, przecież czuje się bezpiecznie

Ale serce zaczęło podpowiadać, że to nie pełne

Że to nie jego miejsce, to było pewne

Cały jego punkt widzenia zburzyło doszczętnie

Dziś walczy o szczęście kreując niejedną markę

Ale najpierw rzucił wszystko, by odnaleźć tę barkę

Więc przestań mi gadać, że to niemożliwe

Tylko zadaj sobie to pytanie!


[Hook: Arkadio]

Po co ja żyję – i co ja kocham?

Co ma wartość, czy warto tu działać na pokaz?

Co mnie jarało, jak byłem dzieckiem?

I co się stało, że życie zabrało mi to szczęście?