Released on May 22, 2013

Thumbnail

Verse 1: Frenchman]

Watch moje skilly, ten styl jest zupełnie inny, sam Bóg winny

Układam te algorytmy jednym po drugim i tak dalej syny

Skomplikowany, ten wzór jest zupełnie inny, to nie są kpiny

Gdy brak mi śliny to Mic przestaje działać

Daj mi się napić to będę szybciej nawijać

Jadę na bit i nie mogę przestać kiedy wszystkie te wacki na deskach

Krew mnie zalewa, kiedy widzę mistrza bez ceremonii

Który bierze każdego majka za łebka

Wkręciłem się za bardzo i nie mogę to zatrzymać

Ta maszyna się wymyka spod kontroli a lawina leci dalej

Man nadzieję, że rozumiesz to co mówię bo inaczej będzye szybciej, obiecuję


[Verse 2: Arkadio]

Paka cztery na budziku, masa szczerych zawodników

Znów jedziemy tu po bit jak Miami Heat po tytuł

Jak Giovane Elber jestem w drużynie panczoszczelnej

Tankuję Verve i pędzę, dam Ci przerwę i więcej

Uważam. że warto robić swoje

W kolejny projekt ładuję naboje

Nie boję się wpływam za boje

Od czasów gdy byłem gnojem, wciąż tutaj stoję

Nastroję się od razu jak sprzęt gitarzysta

A od czasu do czasu dam swojski freestyle

Nie wciskam Ci tego jak gówno w reklamie

A jeśli nie weźmiesz? To trudno - zostanie


[Hook: Frenchman]

Jadę 140…


[Verse 3: Harfa]

Jadę na luzie, nie mieszkam w Kambuzie

Po mieście nie paraduję w kolorowej bluzie

Przezornie, raz szybciej, raz wolniej, spokojnie

To świadczy tylko o co raz lepszej formie

Mamy flotę, pozornie, tylko niewidoczni

Poddania sądowi - tylko jednej wyroczni

Baczność i spocznij, kwestia sytuacji

Motywacji, aspiracji, akcji

Mam takie dni, że nie chcę robić nic

Dziękuję Ci Boże za ten luz, dystans do

Nie wiedziałem, że to to

Spokój ducha, luz, pełnie płuca, tlenu puls

Sto czterdzieści daj na ful – to jest to


[Verse 4: Arkadio]

Ja rozłożę, je jak orzeł lub jastrząb

Te rymy nie zgasną, ludzie przy tym nie zasną

Rzuć to w miasto to hasło, rób to co kochasz bo warto

Ja to plotę jak warkocz, gniotę jak ciasto

Punche to złoto, ten rap jest kopalnią

Indywidualność, nie nachalność - w żadnym wypadku, to marność

Odgrywam rolę jak Brando Marlon, mam flow

Jak trzeba wejść z buta, wbijam jak Karl Malone w Jazz Utha

Słuchaj treść tutaj, rzucaj - sęp szuka

To nie padlina nie spinaj się weź i zaufaj

Uśmiech od ucha do ucha bez bucha wybucha

Aż są bóle brzucha, chcę się nas słuchać

Choć to nie Czesio i Pani Frau

Jeśli ten track spowodował szał pał zrób wow!


[Verse 5: Frenchman]

Nie podcinasz mi skrzydeł

Kiedy latam, kiedy na bicie składam

Staram się być precyzyjny kiedy słownikiem władam

Wołam na alarm, ten apel to rap na wacka

Dostałeś lajka od fejka na fejsie, a fame to Ty masz ale tylko na mieście

Zrób przejście bo nadchodzi znowu ten który miecie

Nie ma zastanawiania tylko jadę na bakier

Nie płynę z prądem tylko sunę jak Fejder

Ciężki jak łagier, szybszy niż Flanker, liczę jak bankier

Na pomoc od father, włącz ten stoper, nie ma czasu na love

Jeśli bat jest przekazem to dostałeś nim w głowę

Lepiej szybko zadzwoń na pogotowie


[Hook: Frenchman]

Jadę 140