Released on June 12, 2015

Thumbnail

I zwrotka

Za te wszystkie melanże, których nie pamiętam i za te których pamiętać nie chcę

Za te kilogramy rośliny, która pali mi klatke, na klatce pod klatką, wszędzie

Jestem, trwam w tym nadal pewnie, choć nie z każdym wejdę w konwersację

Nie wiem czy mam rację, po prostu kocham swoje życie to prostolinijne i zarazem jasne

Pożegnałem dawno astmę choć wiem, że może w każdej chwili wrócić

Potrzebuję muzy więc puszczam bita od Wrotasa, automatycznie coś mi mówi

Non stop ciężko pracuję i zdarza się, że zapominam kimać

Ale mam na to antybiotyk, skręcam jointa skurwysyna

Ref:

Biorę packa w dłoń i czuję się jak sensei

Lenistwo odbiera mi moc, a jednak dalej kręcę

Każda pora jest dobra na... to pacek time

To pacek time x4

II Zwrotka

I znowu burak zalega mi z hajsem, wkurwiam się na niego przez jakąś chwilę

Raz czekam godzinę za to miejscówek znam tyle, przez to luzik ciągle płynie w żyle

A czasem wracam do domu, po całym dniu bez kitu czuje tylko stres

W życiu źle, w domu źle, nie mam ochoty na nic i nie chcę ze starszymi kłócić się

Powtarzam sobie, że nauka musi być wpierw

Sprawdzam co na fejsie next i widzę jak jakieś kundle dobijają kilkadziesiąt kafli na youtube, o nie

Załamałbym się i Ty też byś się załamał, gdybyś widział ile w to włożyłem, ile do mnie wraca

Ale po co mam się tym przejmować, po prostu skręcam kolejnego packa

Co ma być to będzie, ważne, żeby robić to co na prawdę kocha się

Profity przyjdą później albo wcześniej Gdy jak przez rentgen prześwietlą Cię

Zobaczą kto ma czyste sumienie, a kto szponcił i jebnął na plery przez to

Tak jest i poniekąd do końca świata tak będzie prosta sprawa koleżko

Dlatego nigdy nie załamuje rąk, bez wytchnienia, motywuje jakoś ciągle

To śmieszne bo pomimo mojego wkładu, możliwe, że nie usłyszysz o mnie nigdy (prawdopodobnie)

Ale tak jest ziombel, nie chcę na siłę zmieniać cokolwiek

Płyne dalej własnym prądem, mimo, że nie bywa fajnie czuje się z tym komfortownie

Stoję pod klatką, w bani już jasno i czekam na chłopa co ma dla mnie coś

Ty kołuj gastro, na chłodzie nie marznąć, ogarnie się kwadrat na szybkości ziom

Wbijemy do grubego co ma brata rudego łykniemy browara jednego, a może osiem

Jest łycha jest dobrze, jest flakon jest dobrze, otwieramy worek przywitać go trzeba godnie

Po drodze odwiedzę Adama i może napiję się z nim jakiegoś browarka

Rzucę mu hajsem na rakiete, bo biedak paczkę dziennie wypala

Inaczej wyglądają kolory, inaczej słychać dźwięk

Codziennie ktoś przybija grabę, a skurwysynów unikam więc

Moja ekipa doskonale to rozumie, pacek time to święto, które się nie ignoruje...

Ref:

Biorę packa w dłoń i czuję się jak sensei

Lenistwo odbiera mi moc, a jednak dalej kręcę

Każda pora jest dobra na... to pacek time

To pacek time x4