Kilo Gucci

By Anatom

On Autonomia

Released on December 21, 2018

Thumbnail

Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic

Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć

Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty

Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać

Kit... i idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Wyrywam szmaty

Lecę tam (ej, ej)

Idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Luksus i styl

Za twoją bluzkę, kupiłem kilo

Ty masz przewózkę, ja nowe "stilo"

Ty masz przewózkę i nie masz wody

Ja nową kurtkę za dziesięć złotych

Kiedyś to śmiali się ze mnie, a dzisiaj już by nie śmiali

Kiedyś to cwani cholernie, a dzisiaj już onieśmali

Wtedy ubrani bezbłędnie, za pensję mamy ubrani

Za lepszych poprzebierani, w ocenach nie przebierali

Dzisiaj widzę ich jak szukają taniochy

Tak samo kiedyś jak i dziś nie chcą iść do roboty

Ja kupię tam, bo taki styl mam i lubię thrift shopy

I zrobię na tym lepszy deal, niż ty z ziomem na prochy

I tak się czuje jak one milion, więc mów mi Paco Rabanne

Wystarczy tylko ruszyć dyńką jak {nie rozumiem}

Tupolew mam z twojego lansu i ja nie tylko na bank

Wtopiłeś w ciuchy morze hajsu i tak wyglądasz jak dzban

Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic

Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć

Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty

Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać

Kit... i idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Wyrywam szmaty

Lecę tam (ej, ej)

Idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Luksus i styl

Nie boli mnie hajs, boli mnie jak mocno go gloryfikujesz

Kiedyś mówili - szacunkiem się płaci

Teraz zapłacić chcę za szacunek

Nie twoja 'brocha' co noszę na sobie -

- żaden wyznacznik to moich ruchów

Mam 23, na karku więcej niż brak posiadania zajebistych ciuchów

Nie [nie rozumiem], nie

Wy ładne chłopaki

Lecz jakby co, mogę wyciągnąć was z klubu za fraki

Żaden maffashion, żal mi się cieszyć

Gdy widzę jak bardzo się jarasz raperem

Możesz mnie nazwać zamkniętą głową

Lecz bawi mnie bycie influenserem

Trzeba pokazać jak składa się wersy, nie ciuchy w szafie

Z dredami na bani nie będziesz pozycji miał

Jak [nie rozumiem] w rapie

W tym pokoleniu imicz dodatkiem jest autentyczności

Co ja tam wiem, skoro ten numer

Nawet nie trafi do twej świadomości

Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic

Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć

Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty

Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać

Kit... i idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Wyrywam szmaty

Lecę tam (ej, ej)

Idę na dziady

Lecę tam (co? co?)

Luksus i styl