Dreamliner

By Anatom

On Autonomia

Released on December 21, 2018

Thumbnail

[Intro]

Typie, popatrz, nie ma rzeczy niemożliwych

Ana-tom, (Bozon Records)

Ej!


[Refren]

Popatrz jak życie kręci się

Trzy lata temu na dnie

A teraz lecę jak dreamliner, oje

Zapnij pas to zabiorę cię

Właśnie się spełnia mój sen

A miało tu nie być nic dla mnie, o nie

Widzę tylko niebo, na nim zero chmur, nie

Nie budź mnie, proszę, nie budź mnie

Widzę tylko niebo i nie patrzę w dół

Wznoszę się dopiero, dał mi szansę Bóg


[Zwrotka 1]

Chcieli wręczyć mi wilczy bilet, już mam go chwilę

To biznes klasa

Ja wyręczyłem ich swoim skillem, wręcz wywalczyłem, od dziś nie wracam

Cisnę dalej i łapię pułap, już nie podetniesz mi skrzydeł

Nie chcę obrastać w pióra, lecz dopiero czuję, że żyję

Wiara daje mi siłę, widzę więcej jak fisheye

Jutro może się zmyję, ślady zostawiam dzisiaj

Możesz mówić mi pilot, ale weź no mnie nie naciskaj

Wciskam auto, cieszę się chwilą, pierwszy milion kołuję w myślach

Typy rzadko już kręcą beczkę, wiedzą, że to niemądry manewr

Jak kiedyś ciuchy to miałem śmieszne, dziś pytają, ej, gdzie dostanę

Kiedyś Baku to must be hated, teraz każdy jest moim fanem

I czuję się z tym, doprawdy, świetnie, wybaczone i lecę dalej


[Refren]

Popatrz jak życie kręci się

Trzy lata temu na dnie

A teraz lecę jak dreamliner, oje

Zapnij pas to zabiorę cię

Właśnie się spełnia mój sen

A miało tu nie być nic dla mnie, o nie

Widzę tylko niebo, na nim zero chmur, nie

Nie budź mnie, proszę, nie budź mnie

Widzę tylko niebo i nie patrzę w dół

Wznoszę się dopiero, dał mi szansę Bóg


[Break]

I chociaż jestem wyżej to nie zapomniałem

Kto dał mi skrzydła, kiedy nie miałem nic

To dzięki niemu żyję, on otworzył mi sidła

Znowu się mogę wzbić


[Zwrotka 2]

Czekałem, aż mi otworzą terminal, się czułem trochę jak Tom Hanks

Dziś bez obawy otwieram terminarz i pruję w drogę na koncert

Gdy pikowałem to Bóg mnie zatrzymał, a Bozon wziął mnie pod skrzydła

To się dopiero zaczyna, zaraz wystrzelę jak igła

Wygrywam życie jak Ibra, wygrywam życie jak Griezmann

Dzieciaku, to nie ta liga, nie strzelam goli po kiblach

Dziś tylko moja familia, nasze Last Minute jest teraz, teraz

Nie młode groupies, co chcą all inclusive mi siebie oddawać w hotelach, siemasz

Pamiętasz, jak zaczynałem od zera?

Dziś moje życie to wtedy marzenia

Rzucam te bomby, gdy latam po scenach

By moje linie Cię wzięły do nieba

Bogu dziękuję, że dał się pozbierać

W czasach, gdy melanż był częściej niż nie raz

A w telefonie tryb samolotowy

Houston nie dzwoni, bo problemów nie ma


[Refren]

Popatrz jak życie kręci się

Trzy lata temu na dnie

A teraz lecę jak dreamliner, oje

Zapnij pas to zabiorę cię

Właśnie się spełnia mój sen

A miało tu nie być nic dla mnie, o nie

Widzę tylko niebo, na nim zero chmur, nie

Nie budź mnie, proszę, nie budź mnie

Widzę tylko niebo i nie patrzę w dół

Wznoszę się dopiero, dał mi szansę Bóg


[Break]

I chociaż jestem wyżej to nie zapomniałem

Kto dał mi skrzydła, kiedy nie miałem nic

To dzięki niemu żyję, on otworzył mi sidła

Znowu się mogę wzbić


[Outro]

Nie, nie, nie

Do nieba lecę jak samoloty, jak samoloty

Nie, nie, nie

Zostawiam ślady jak samoloty, jak samoloty


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]