Blue Sky

By Anatom

On Autonomia

Released on December 21, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Lubiłeś latać, Ty jeden na dachu świata

Poliki zmaga powietrze, na niebie chmury jak wata

Tam pewnie czułeś się wolny, bez ograniczeń i zasad

Świat z góry lepiej wygląda, bo cały syf tutaj Cię nie otacza

I nie zabiera Ci tego kim jesteś, nie poniewiera Cię więcej

Mówią, że to nie nadzieja na szczęście, tonie nadzieja w butelce

Tonie nadzieja, gdy nie ma nikogo, a szczenie Cię liże po rękach

Twoje marzenia schowane głęboko, bo na nie już nie było miejsca

Zjadałeś okruchy życia i nie skarżyłeś się na to za często

A może nie miałeś kogo obdarzyć spojrzeniem zmęczonych już oczu co tęsknią

Naprawdę nie wiem co czułeś, być może chciałeś ratować małżeństwo

Naprawdę nie wiem co czułeś, a powinienem jako Twoje dziecko

Czasem leżałeś na trawie i patrzyłeś w niebo, może modliłeś się wtedy do Niego

Widziałeś ptaki jak lecą daleko i pewnie się chciałeś zamienić w jednego

Bo lubiłeś latać, Ty jedyny na dachu świata

Poliki zmaga powietrze, tato naprawdę teraz już nie musisz wracać


[Refren]

A teraz unieś ręce swe i leć tak ponad chmury

I nad wody i góry

I zostań tam gdzie serce chce

Odpocząć już na zawsze, a wszystko czego pragniesz

Na pewno spełni się, choć nie wiem gdzie to jest

To znowu tam zobaczę Ciebie, gdy przyjdzie kres

Teraz zamknij swoje oczy i leć


[Zwrotka]

Uwielbiałeś żeglować, my na łodzi i woda

Kadłub rozbijał fale, letnia bryza na naszych głowach

Wiatr popychał nas dalej, słońce wcale nie chce się chować

Brałeś swoją gitarę, dźwięk przemierzał tafle jeziora

Echo zerwane ze snu w ciszy nocy było nam chórem

Krzyczeliśmy na całe głosy nie przejmując się tym w ogóle

Sen przychodził za wcześnie nawet jak przychodził ze wschodem

Śmierć przychodzi za wcześnie nawet jak już wszystko gotowe

Wóda zabrała Ci wolność i godność, a picie rozbiło rodzinę

Wóda zabrała Ci miłość i młodość, a życie w ostatniej godzinie

Wóda zabrała mi tatę, jak Tobie wybaczę i nie wybaczyłem

Co jest cholera z tym światem, że kusi nas to co nas wreszcie zabije

Chciałbym Cię znowu zobaczyć, jak wracasz po pracy

Chciałbym wiedzieć co u Ciebie, i co teraz robisz, i czy na mnie patrzysz

Zanim Bóg zamknął Ci oczy już po raz ostatni śniłeś, że wypłynęliśmy na jachty

Przygotuj łódkę i czekaj tam na nas, do zobaczenia Twój młodszy i starszy


[Refren]

A teraz unieś ręce swe i leć tak ponad chmury

I nad wody i góry

I zostań tam gdzie serce chce

Odpocząć już na zawsze, a wszystko czego pragniesz

Na pewno spełni się, choć nie wiem gdzie to jest

To znowu tam zobaczę Ciebie, gdy przyjdzie kres

Teraz zamknij swoje oczy i leć