Released on September 3, 2020

Thumbnail

Razem z ziomkami tu robimy bankroll

Tobie w szpitalu podmienili wenflon

Nagrywam te wszystkie piosenki trapy i rapy

Żeby wam pokazać że weszło

Zawijam się z chaty na miasto nie bletki

A kiedyś na depresje brałem tabletki

Dziś jak mam zły humor odpalam notatnik

I słuchając bitu wyrzucam te wersy

Kiedyś mnie nie było stać

Dziś już mogę tylko brać

Za mną stoi cały gang

Cały mój jebany skład

Podwórko Bloki Muzyka

Swojej głowy nie zamykam

Wylazłem na świat ze śmietnika

Do dzisiaj się tutaj ślizgam, jestem u was na głośnikach

Yeah, gniotę was tak mocno

Że nawet śladu nie widać

Szkoda że kiedyś gadaliśmy szczerze

Dopóki nie zacząłem przebiеrać w liczbach

Teraz jak widzę was jadąc na centrum

Najchętniej bym się na was zrzygał

Robiłеm klubowe nutki w pokoju

Po to żeby w tym klubie zrobić festiwal

Dzisiaj jak jadę do szkoły to

Paradoksalnie rozpiera duma z Sosnowca

Że mogę tam spędzać tygodnie

Z dala od tych wszystkich frajerów z Jaworzna

Jak zrobiłem pierwszy numer czułem się jak Martin Garrix

Jak nagrałem pierwsze trapy to dostałem pierwsze gratki

Dzisiaj robię to co kocham to co kocham robię sto pro

Jak pisałem pierwsze wersy to już od początku pod prąd

Co drugi małolat się pruje

Że chciałby być tak jak ja

Daj mi wokale i stówę

A zobaczymy czy tak się w ogóle da

Stworzyłem markę w podziemiu

I kiedy stąd wyjdę, to będzie ponadczasowa

Jestem bankierem w trapowym remiku

Więc rozdaje karty, zamiast je tylko tasować

W temacie tych innowacji

Jestem chyba kilometry przed wami

Usterka to tylko debiut

Demony same się pozabijały

Glitchami udowodniłem swój zapał

Szczerość otwartość i pomysł na styl

A tym albumem wam tylko pokaże

Że nie muszę być producentem by pisać na styk

Zjadałem muzyków skillem

Zanim to stało się w ogóle modne

Dzisiaj nie muszę się wozić w numerach

Żebyście wiedzieli co moje

Rozmieniam łaków na drobne

Potem, tymi drobnymi napełnię swój portfel

Postęp proste mostem dojdziesz

Gość jest kotem pracuj ciągle

Rymy zasilają moje bodźce

Bo kiedy nawijam no to mogę robić co chcę

Zawsze kiedy pojawia się wena to dociera do mnie

Że nie warto siedzieć w miejscu tylko napierdalać progress

To gówno trwa już dwie minuty

A dwadzieścia sekund do trzech

A do niedojeba jest ci tak daleko, jak

Kurwa z Cieszyna co Czech

Przez to że ciągle, jestem na swoim

Nie muszę kurwa, robić za trzech

Hejterom mówiłem arrivadercci

Kiedy robiłem pod Pogorią video damn

Poleciałem trochę bragga

Przy tym kompletna powaga

Moja nawijka jak bekanie przy stole

No bo kurwa nie wypada (AT:kurwa nie wypada)

Robiłem zabawne liczby na fejsie

Jak łaziłem po lasach streamując wszędzie

Dzisiaj te same cyferki mają jeszcze

Kilka kółeczek na końcu I nie musze

Więcej przez to cierpieć

Ciągle pragnę robić więcej

Teraz róbcie kurwa przejście

Bo nadchodzi mocne wejście

W szkole gnoiliście mnie za skarpetki

Teraz ich cena to wasze Xiaomi

Z ekipą zawijam problemy w bletki

A moja muza przejdzie do historii

Za dużo dżemu w lodówce

W mojej głowie ciągle sen o Victorii

Kiedyś pisałem imię na kartkówce

Teraz z kumplami podbijasz po podpis

Jedno wam powiem

Na Spotify macie moją historię

Zakładam kaptur i lecę za majka

By nagrać wam to co napisałem potem