Released on March 14, 2014

Thumbnail

-Ty, mordeczko..

-Co jest?

-Weź mi powiedz coś, gdzie są te dni które nie wrócą, powiedz mordo

-Trzeba patrzeć w przód i tylko w przód

AK-47

Dostałem od Boga dary, by nie puszczać z japy pary

By nie jak nocne mary mieć nieodsiedzianej kary

Kar się namnożyło, choć było ich znacznie więcej

Jak z takim podejściem żyć? Z pewnością naprędce

Dostałem dar od Boga, moja rodzina

Moja matula, rodziny głowa, historia zawiła

Dostałem dar od Boga, moja dziewczyna

Moja żona, moja jedyna, moje natchnienie do życia

Dostałem dar od Boga, darem od Boga szansa

Dostałem ją jak stałem pod betoniarą na sankach

Wypuścili na wolność, wolność kocham i rozumiem

Wolności oddać nie wolno, wolności oddać nie umiem

Odkręciłem kran, z niego wypłynął mocny strumień

Kozackich pomysłów, które nie trafią do trumien

Przyjaciele, jest ich wiele lecz wszystkie zrealizuję

To dopiero początek, Autopsję prezentuję

Dostałem dar od Boga, darem rap co zapodał

Koleżka co na schodach zrobienia go zrezygnował

Lecz we mnie to utkwiło, teraz przedstawiam historię

Która nie kończy się miło, mimo że na nią stawiam

Więc to robię, jak potrafię tak odpowiadam

Byś mógł wiedzieć jakie dostałem od Boga dary

Że warto do końca walczyć, choć sił może nie starczyć

To mam od osób wsparcie, które Pan Bóg mi dostarczył

Dostałem dar od Boga, jaka wola twoja taka i na ziemi

Nie boję się cierni, lecz tego czy ktoś mnie docenił

Gdyby mnie włożył i oblicze zmienił

Dostałem dar nauczania by ludzie byli wierni

Swoim pasjom, wartościom, bo bez tego będą biedni

Nauczyłem się słuchać, choć nie lubię słuchać bredni

Też się uczenie na swoich błędach, to mój chleb powszedni

To atut przedni, nie słyszeli, po raz drugi powiem im

-Hinol, bracie, dlaczego tak się dzieje, że gdy dostajesz szanse to mocniej wiatr w oczy wieje?

-Sam nie wiem, biegnę przed siebie, chyba jak każdy

Czasami przyspieszam, wtedy wiatr czuć na twarzy

-Hinol powiedz mi, gdzie podziały się dni (piękne dni) które nie wrócą?

-Znikają, bo muszą, zostawiają nam pustą kartę białą i długopis byś tworzył jutro, dziś

Hinol

Mordo, masz kartkę, pisz z głową

Bo to co piszesz dziś będzie kiedyś tobą

I przykrą prawdą, albo przyszłością bardzo barwną

Albo, albo ujrzysz światło, albo spadniesz na dno

Brawo dla tych, co wyciągają z błędów naukę

Dla tych, co widza przyczynę, nie tylko skutek

Minus jest plusem, gdy masz pokorne serce

Smutek jest ciemnym przejściem, prowadzi w lepsze miejsce

W skutek wielu tych przeżyć trudno uwierzyć

Że człowiek mimo wszystko nadal chce żyć i wierzy

Że gdzieś za chmurami nadal piękny dzień trwa

A Bóg da mu tyle, ile unieść zdoła, gdy przyjdzie pora

Śmiech i płacz spotkać, tylko pokora pomoże kurs obrać

Więc ciągły spontan, wątpię w szóstkę w lotka, w modłach

Proszę zostaw mnie, niech jest jak jest już - prośba