Released on November 17, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Kieliszki mokre, szlugi odpalone

Lubię je owszem ale tym sie nie najem

Ego ciągle na głodzie bo na razie świadomie

Trzymam wciąż je za mordę bo gdy stracę panowanie

Pojawia się berło w dłoni

Zwieńczone pacynką z moją facjatą

Już skrada się shaco Witam moi drodzy

Czy moje upragnione show może się już zacząć?

Proszę uwagę, więcej uwagi

Niech moje słabe żarty zakryją moje wady

Niech moje żarty pozwolą mi zamienić

Zardzewiałe parapety w ruch skrzydeł gołębi

Jak wolisz wachlarze w kolorze zależnym

Od tego jak dbacie o zęby

Nie patrzę Wam w oczy a kontury ust

Chciałbym by wszystkie zrobiły frrrrrrruuuuu

W kącikach ust czuję się jak we własnym

Tonąc w myślach plum jak Stańczyk


[Refren]

Wszyscy się śmieją a ja w okół robię kic kic kic

Twarz się uśmiecha a we mnie cały syf syf syf

Korzeń mojego uśmiechu jest w nerwach

Ja kilometr za maską samotnie umieram


[Zwrotka 2]

Na stopach czerwone wciąż buty mam z zamszu

Czuby skręcone jak skorupy ślimaków

Co to za kartofel siedzi na szyi pana?

Proszę o śmiech albo walimy kwasa

Ty nie po to się wciskałem w te czerwone rajty

Nawet nie wie jak wkurwiają mnie dzwoneczki od czapki

Śmiej się kurwa śmiej

No nareszcie jest

Wiem, że przegiąłem już pałę tym żartem

Lecz frajer się bał, że go nazwą sztywniakiem

Więc frajer mi daję to czego pragnę

Frajer mi daje uwagę i smajle

Wszyscy zebrani chcą pokazać dystans

Do własnego życia to czas wykorzystać

Przywilej błazna na dworze władcy

Nikt nie może mnie ukarać zamówienie prawdy


[Refren]

Wszyscy się śmieją a ja w okół robię kic kic kic

Twarz się uśmiecha a we mnie cały syf syf syf

Korzeń mojego uśmiechu jest w nerwach

Ja kilometr za maską samotnie umieram


[Zwrotka 3]

Czuję słodycz armaniego SI?

Na włosach to jabłkowy palmolive?

Powietrze zagęszczone od zadbania kobiet

Przy który aż chcę się powiedzieć o sobie

Więc biegnę ze złotą tacą na rękach

Przypadkiem słowo raper z filiżanek się wylewa

Kreatywny, buntowniczy wszystkie pozytywy

Podane na spodkach obok cukiernicy

Kobieco zaciskam pięść

By zapukać w maskę od wewnątrz

I przypomina mi się śmiech

Którym zabijałem ludzi za ich szczerość

Nie stać mnie nawet na inne ubranie

I tak by nie chciała iść z błaznem na randkę

Więc chuj z tym... nie idę wracam

W paszcze czeluści konturów ciała


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]