Hipochondryk

By 834

On Elbląg Bejbi!

Released on November 22, 2012

Thumbnail

[Hook - Tomson] x2

Dajcie mi spać, nie ma dzwonienia do mnie

Wczorajszego dnia nie mogę sobie

Przypomnieć

Balet był nice i kołdry z głowy nie ściągnę

Zachorowałem ziom

Na hipochondrię


[Verse 1: VNM]

Niedziela przedłużyła się niespodziewanie, tak, że mam poniedziałek

Dziś będzie dogorywanie, tak wóda ta kopie w banie

Pójdę do korpo, będę biedny

Nawet na parapecie, żelazko zerka na koszulę, do mnie szczerzy zęby

"Ni chuja, nigdzie nie jadę"

Korpo opłaca mi medicover i dziś odjebię tę dziecinadę

Mój menedżer słyszy dźwięk w telefonie -

On już kurwa dobrze wie po co dzwonię, informuje o mojej chorobie

L4 przyniosę za dwa dni, dobrze, że korpo się o moje zdrowie tak martwi

Skacowany idę do lekarza, zgadniesz do którego?

Zapamiętaj sekret skurwysynu - zawsze do innego

Przedtem ojeb tuńczyka, pytasz mnie czy warto?

Warto, będziesz jebał rybami, nie alko

Nie żuj gumy, to zdradzi cię, pytasz mnie czy warto?

Warto, ci lekarze pijakami gardzą

"Dzień dobry pani doktor, nie jestem chory, mój świat jest piękny

Mam dwie prace, za to harmonogram napięty

W tygodnie siedzę w banku, w weekendy gram koncerty

Wieczorem piszę teksty, kurwa mać jestem najlepszy!"

"Chwileczkę, czy oby pan nie przemęczony?"

"Pani doktor, jestem wyczerpany nie zmęczony!"

"W takim razie dam zwolnienie do środy, niech pan się nie wypala"

"Dziękuję"; idę do domu, odpalam browara, nara!


[Tomson]

Oczy otwieram, łapię ostrość na sufit, bo wydaje się mętny

Miałem ostro się upić, a dziś finał widzę nędzny

Stan ducha obojętny, to życie niechętne

Mętlik w głowie sprawia, że leżę tu jak pierdolnięty

Wczoraj biba gruba, wóda bar, wóda bar, wóda

Jak to dał loopa, każdy leciał jak Luta

Się działy cuda, lecz dziś dzień jest w piździe

Kisnę i ciśnie mnie myśl gdzie jest wyjście

Nie ma go nigdzie, a kara robi się surowa

Boli mnie głowa, lewa noga i wątroba

Ketonal, Stodal tran z dupy słonia, ah

Nic tu po was, to inna jest metoda

A telefon, jak kac, co raz to ucina łeb mi

Każdy to kolejny gwóźdź do grobowej deski

Poducha na łeb, wstawać mi się nie śni

Wierz mi, ten dzień będzie wycięty z pamięci

[Hook] x2


[Verse 2: Boxi]

Kiedy mój organizer opcji full już ma

Ja łykam magnez, bo drga mi znów powieka

Pewnie doktor stwierdzi, że mu w gały łgałem

Bo z diagnozy jestem średni jak Marvin Hagler

Dla mnie tramwaj jest jak puszka ryb

Otworzysz ją, masz man szczep ultra gryp

Mam plan, więc uniknę ten kurna syf

Jak mam go mieć, wolę dziennie pół dnia iść

A, markety traktuję łukiem jak Marzec

Jest tam więcej insektów, niż w domu mam szklanek

I nie chodzi o to, że się boję czy bałem

Po prostu na zaś tam dbam o zdrowie i dbałem

Nie dla mnie mycie garów, cóż, to ponoć jest zmorą

Wtedy niezbyt jestem żywy trup jak oksymoron

Oczy bolą mnie, kiedy tam stać mam

Ale jak gram z nią nie, wtedy mam Fight Night

Mam wenę ciągle rap składać tu składam

Nie będę w ogóle przestawać grać vabank, to na bank

Coś mnie gardło [kaszel] i nie wiem tak czemu

Więc kończę tą dwudziestkę jak dziewięć lat temu


[Niger]

Jebnąłbym telefonem o ścianę, gdyby nie kosztował 500 funtów

Budzi mnie chuj nad ranem, gdy w nocy było przechylane

Więcej trunków, niż wyświetleń forfitera

Najebałem się, jakbym miał dać wywiad do Popkillera

Szkoda, że dziś poniedziałek, każdy cieć to wie

Na kaca najlepsza praca - pierdol się!

Dla mnie wyro, choć pewnie powinienem wyjść stąd już

Będzie to zajebistą misją, jakbym był Tom Cruise

Skąd tu pierdoloną motywację by wziąć znów

Może na jakąś urojoną chorobę zrzucę wszystko tu

Albo żeby było realnie przypierdolę dyńką w stół

Ale to tylko guz i da mi to chuj

Zrobię kino, mam talent aktorski może?

Zadzwonię, udam Niemca jak Podolski i Klose

Halo, mam problemy z wozem, ale audio jest zbyt nowe

Zaraz sam wyskoczę z nożem i przetnę je na połowę, wiem

Nie jestem zbyt wierny, ale Boże

Od dziś będę świętym ministrantem, księdzem, a nie chamem, proszę

Moje pomysły to same bzdury, daj mi znak z samej góry

Usłyszałem "God do it"

[Hook] x5


[Tekst - Rap Genius Polska]