Banzai

By 3003

Thumbnail

Zero wątpliwości, pora szybko wrócić do przeszłości

Odpocznij, czemu byłem tak głupi, by wrzucić cały mixtape bez gości

Tak na nośnik i wiesz, co znaczą propsy zewsząd już nic

To moje Tamagotchi, jak Totti Francesco nie mogę sobie przez to pluć w pysk

Gra się rozpoczęła, więc to nie pora ani opcja na fajrant

Gdy ta cała niby nowa, świeża scena teraz kropka w kropkę jak u Braille'a

Lecz ogarniam, że gdy o laurach bujasz jak Petrarka

I tu za nic zgarniać chcesz cash, nie ma we wsi chuja #Matriarchat

Teraz lecę tu na ślepo, to się niesie poza strefą, chyba niedaleko już, cel horyzoncie

Się urywa telefon, spóźniłem się nieco, ale jestem tu facetem, poznasz mnie jak kończę

Poznasz mnie jak kończę, choć to ponoć dopiero początek słońce

Gdy jestem na froncie, to zwykle mi się włącza agresor tu jak Złotej Ordzie

Pracuję latami na to co mi dane za starania będzie

Plany na zmianę to na nic, gdy na nich czekanie tu tracisz swą całą energię

To swymi łapami zdobędę, prędzej zapewne niż label idioto

Cię weźmie to pewne, choć błędem, że błądząc tu pędzę i wejdę sam nie wiem już po co

Za droższe ciuchy i lepsze alko, za nowsze buty i więcej sajko

Za props od głupi, tu nie chcę grać bo, mam dość tej wczuty i wiem, że nie warto

Wiem, że nie warto, lecz nim powiem pardon, znowu to zrobię

To moje małe kłamstwo, czuję się jak fantom przez zależności przyczynowo-skutkowe

Lecę tylko teraz tak wysoko - widzisz mnie?

Obieram właśnie cele na oko - widzisz mnie? x2

Ref. Lecę tylko teraz tak wysoko - widzisz mnie?

Obieram właśnie cele na oko - widzisz mnie?

Zrobiłem już tu tak wiele dotąd - dziwisz się?

Nie, nie, nie, nie, no to pora witać grę

Czym jest hip-hop, skoro nawet już nie czuję tej presji, co?

A reszta mimo wszystko robi z siebie widowisko jak Majewski Show

Must go on, bo gdzie moje pieniążki to chuj go wie

I mówię tylko o tym zawsze z ręką na pulsie jak Dariusz Dąbski albo Ludwig Rhen

Że pora tu na tora tora tora, skoro bardziej coraz chcę to dziś zdobyć

Bo nie chcę mi się kurwa nawet na to czekać, kiedy mądre głowy zrobią oczy tu jak Mesut Ozil

Zero szacunku i taryf ulgowych dla farbowanych tutaj lisów chłopaku

W kieszeni ten nożyk otwiera mi się odkąd na dłużej odwiedziłem Kraków

Bez strachu, na pełnym luzaku ten mixtape idzie w sieć jak Spiderman

Gdy traczek po tracku chłopaku w .txt, tak igram se z ogniem jak Charmander

Jak Arsene Heitz, na otwarcie też tworzę własny projekt, w koło te gwiazdeczki dalej

Mają parcie więc, na otarcie łez, pożegnają ich na koniec te chusteczki białe

Jaki mój ekwiwalent? Robię większy zamęt, swoją tu treścią ale

Dziś cały mainstream w szale, za takie teksty, talent, dalej za ten styl wiarę tu od najlepszych szpaler

Chcę? Pierdolę to nie mów wcale jak żyć mam

To w chuju koleś, flotę biorę #Arend Dickmann