Więcej

By 2sty

On Puzzle

Released on July 26, 2013

Thumbnail

[Verse 1]

Wybrałem branżę, nie ma odwrotu

Za duży angaż, za dużo kotów

Za dużo – bo więcej raperów niż słuchaczy

Mamy czas dla rapu, o którym każdy marzył

Jak mnie to drażni, gdy nawijam o rapie

Jest masa spraw, ZTM, szyba papier

I jedno jest pewne nie jest jak wcześniej

No bo nikogo nie jara że ktoś się zsikał na imprezce już

Po kresce dał, czy coś tam

Albo, że dupom rozlał wódkę po dekoltach

Ktoś, to nie tak że dopada mnie stan

Kiedy lecą wiosny i trzeba spieprzać stąd

Trzeba ogarniać i przestać myśleć: nie mam środków #proletariat

Ja mam tak, że wbijam w politykę

Ale wiem, ze chce więcej niż butle co weekend


[Hook:x1]

Nie mam problemów, to kwestia psychiki

Zapętlam się w myślach, coś jak nawyki

Daj iść, daj słuchawki i bit!

Wracam nocą i nie chce więcej nic już


[Verse 2]

Była akcja tego typu

Siedziałem nad Wisłą

Przyszło kliku typów i chcieli błysnąć

No homo

Żeby nie było że bajery, ale zaczęli mi wkręcać jakiś ciężki temat

Ze nie mam problemów, że żyję fajnie

Bo jeden z nich jest kurwa rehabilitantem

I pracuje z ludźmi, którzy przeszli swoje

Co może o życiu wiedzieć gnojek taki jak ja

Nie było chamstwa w tym, a raczej info

Żebym brał co moje, żebym żył z walizką

Żebym, korzystał, nie, z każdej chwili

Bo ziemia usuwa skóry jak piling

Oni tracili tutaj w spokój ducha

A sens zostawiali na łamanych kręgosłupach

I wtedy bez kitu zabiło mocniej serce

Ze styka mi co mam i nie chce więcej

Nie chce więcej


[Hook:x1]


[Verse 3]

Chodzi o to, że martwią nas detale

Coś jak Chicago nie zagra znów w finale

Ja rzadko pale, ale stale wkrętki miewam

To pewnie przez to zbieram te nakrętki siema

Witam w świecie, dam dłoń upierdolisz całą rękę mi

I coś w stylu wystarcza to co mam, ale mógłbym iść troche więcej

Całe szczęście jestem tu i mam obie dłonie

I mnie cieszy, że naboje są miliony metrów stąd

Są miliony metrów stąd...