Puzzle

By 2sty

On Puzzle

Released on July 26, 2013

Thumbnail

Raz, 2 do S, joł, ta...


[Zwrotka 1]

Mylisz się myśląc, że nie wiem co to miłość

Znam ją bardzo dobrze, Ty, prawie, że na wylot

Od czasu, gdy zajebał mi ją ziomek

Ale dziś to przeszłość i możemy zbić pionę, co nie?

Chyba tak, ale dalej głucho w telefonach

A mieliśmy, wiesz, pójść gdzieś na browar

Popatrz, każdy poszedł swoją drogą raczej

Jeden tyra, drugi pijak, ja nie tańczę z wybielaczem

Pod nosem, serce moim głosem na pętlach

Wiesz żaden z nas nie urodził się po to by przegrać

Każdy z nas wypluwa płuca pod bit

A jest w chuj innych opcji, by tu zbić kwit, milcz, ej

Gram dla swoich i dla kumatych gości

Którzy wiedzą, że kurwa, nie ma rapu bez emocji

Właśnie tak, wierzę, że chcesz mnie słuchać

Mimo, że kiedyś czas amputował mi uczucia


[Refren]

Weź se puzzle na stół, włącz ulubiony track

Z tysiąca elementów ułóż swoją twarz

Patrz, miłość i seks, przyjrzyj się, to Ty

I albo cieszysz pysk, albo spadają łzy


[Zwrotka 2]

Ja myślałem, że to przez to, że we łbie mam mętlik

Ale chyba serio świat jest pierdolnięty, bo

Mieliśmy tylko spalić jointa i się pieprzyć

A ta cudna, zimna suka pisze, że tęskni

Co to jest? Cześć, tu 2 do S!

Serdecznie pierdole ten znieczulony seks już

Czytaj znieczulenie serc, bo się boje konsekwencji

Już wiem czemu częściej się bije po piersi

Może w końcu, ta, skruszę kamień

I będę żył dla niej, bo któraś mnie obdarzy zaufaniem

Może ona, i to było mega

Żaden desant, raczej ciary na plecach, i

Cieszy mnie ból, kiedy przełykamy ślinę

I niech ściska za szyję to, bo nie, mam tę anginę

Jeśli jestem Ci coś winien, to to wykrzycz

Nie chcę zwątpić we wszystkich

Jebać brokat i cycki!


[Refren]


[Zwrotka 3]

Było tak, że cisnąłem bekę ze skurwieli

Co pluli mordą jakby słuchali Killa Keli

Na chodnik, bo chyba chowali ból

W ślinie, która w końcu spadała na bruk

Potem brali ją pod but, jakby chcieli ukryć prawdę

Przycisnąć do gleby, rozmazać na zawsze

No właśnie, i gdy patrzę na to teraz, to

Dochodzę do wniosku, że wszystko się zmienia

Bo świat może wkurwiać, gdy chlejesz

Gdy wychodzisz w piątek, a wracasz w niedzielę

Widziałaś co się dzieje, gdy siedziałem na kacu

Do dziś mam koszmary od tamtych moralniaków

Że któraś będzie w ciąży albo coś tam

Że miało być tak pięknie, a wystawiłem ziomka

Wiesz, siedzę sam, tylko deszcz mam za szybą

Ale wysiadam z busa, by pójść poza horyzont


[Refren]